+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 20

Temat: życie z zespołem aspergera ?!

  1. #1
    nobody#nowhere<3
    Guest

    życie z zespołem aspergera ?!

    Witam, mam 15 lat. Nawet nie wiem jak sformuować to pytanie ale mam problem. Nie odnajduję się wśród rówieśników, choć nie uważam, żebym była gorsza od innych. Wydaje mi się, że jestem całkowicie dysfunkcyjna społecznie. nawet nie potrafie tego napisać bez płaczu. chciałabym być silna psychicznie, zazwyczaj nie użalam się nad sobą przy innych, ale gdy jestem sama przynosi mi to ulgę. Mam jedną przyjaciółkę, ale do niej nie mogę się zwrócić, bo ona nie znosi jak ktoś użala się nad sobą ( ja w sumie też ale nic na to nie poradzę. ) Ona jest super, ładna, ciągle ktoś o nią zalega. nie mogę przestać się do niej porównywać. mi nie idzie dogadać się z nikim nawet w sieci. Co najgorsze nie dogaduję się nawet z ludźmi z zespołem Aspergera. Denerwuje mnie ich słaba psychika i dysfunkcja społeczna i dziecinność- może za bardzo widzę w nich siebie. Jestem po dwóch hospitalizacjach psychiatrycznych. Myślałam, że dochodzę do siebie, ale oststnio naprawdę nie mogę zaakceptować siebie. Uważam ,l że mam zalety, ale nikt ich nie odkryje, bo inni widzą we mnie tylko dysfunkcje społeczną. Wmawiałam sobie, że nie potrzebuje ludzi, ale to przestaje działać. prosze o pomoc.

  2. #2
    Nie zarejestrowany
    Guest

  3. #3
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Cytat Napisal Nie zarejestrowany Zobacz post
    dziękuję serdecznie za miły spam :*

  4. #4
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    244

    Hmm, czyżby następna introwertyczka, która myśli, że jest nienormalna..? Jakiś wysyp ostatnio...

    Droga założycielko tematu, jesteś jaka jesteś, i ważne jest tylko to, byś akceptowała siebie i przestała się przejmować tym, co myślą inni. Oni mają cię gdzieś (mam na myśli osoby obce czy "niezaprzyjaźnione"), mają własne problemy i kompleksy, i nie interesują ich twoje, jak i twoje życie czy obawy. Bądź sobą - mów co myślisz, co czujesz, jakbyś rozmawiała ze swoimi klonami. Inni albo cię polubią taką, wówczas zyskasz grono oddanych przyjaciół, którzy dostrzegą jaka jesteś naprawdę i będą chcieli wiedzieć o tobie więcej i więcej, albo nie i koniec świata nie nastąpi.

    Jesteś teraz w takim okresie, kiedy jest się mocno wrażliwym i wszystko wydaje się być bardzo ważne, wszystko silnie oddziałuje na psychikę, wszystko mocno się przeżywa. Ale to minie, im będziesz starsza tym mniej się będziesz wszystkim przejmowała i staniesz się mocniejsza psychicznie. Tak się dzieje zawsze, gdy dorastasz, zawsze. Z czasem będzie lepiej, serio. No ale co teraz? Jak pisałam - poczucie wartości bierze się z wewnątrz - póki wewnętrznie trzęsiesz się jak galareta i nie jesteś w stanie zachowywać się na luzie, naturalnie, tak jakbyś się zachowywała w otoczeniu przyjaciół, to nikt cię nie będzie postrzegał inaczej niż aspołeczną, zamknięta w sobie dziwaczną osóbkę. Otwórz się, czyli miej gdzieś to, co inni myślą - mów, co czujesz, co myślisz, gdy chcesz skomentować coś, co ktoś powiedział, to zrób to! Gdy coś od kogoś chcesz, powiedz mu to patrząc w oczy spokojnym, głośnym (nie jak myszka) głosem. Gdy coś ci się nie podoba, stanowczo ale kulturalnie zaprotestuj. Śmiej się radośnie z żartów, patrz ludziom w oczy. Miej własne zdanie. Śmiej się z siebie i swoich wad, ze swojej inności, aspołeczności!!! Wyrażaj uczucia, gdy np. ktoś cię spyta, czy idziesz na imprezę, to powiedz szczerze "Raczej nie, bardzo mnie stresują takie miejsca, nie umiem tańczyć i czuję się jak społeczna kaleka, więc pewnie będę podpierała ściany i próbowała zlać się z tapetą". Niech inni wiedzą, co czujesz, bardziej cię wtedy polubią i zrozumieją, może będą chcieli pomóc i zaoferują wsparcie, nigdy nie wiadomo. A może zaśmieją się, że jesteś dziwadłem, ale i tak w głowie będziesz im już dźwięczała jako pozytywna, zabawna osóbka, z którą miło zamienić parę słów. Ludzie unikają rzeczy, których nie rozumieją, więc spraw, aby cię rozumieli.

    I ćwicz kontakty z ludźmi, na siłę - z czasem przestanie to być stresujące czy przykre. Uśmiechnij się do ekspedientki w sklepie, życz pani na poczcie miłego dnia, zapytaj klienta w sklepie, czy widział może gdzieś powiedzmy stoisko z artykułami dla zwierząt, w kawiarni zapytaj klienta, jaką pije kawę/je ciastko i czy jest dobre. Chcesz wyjść ze skorupy, to zacznij otwierać się na ludzi. Jak się ćwiczy słabe mięśnie, tak się ćwiczy słabą psychikę. Mów sobie w myślach np. - "Kocham siebie i mam w d**** co ty o mnie myślisz, będę nosiła moją ulubioną sukienkę w różowe pawiany z dumą, bo ją lubię. A jak cię ona śmieszy, to super, śmiej się do rozpuku, będę szczęśliwa, że poprawiłam ci dzień"

    Ale pamiętaj - nie każdy będzie cię lubił, i ty też nie z każdym będziesz się czuła swobodnie i dobrze!!! Nadawanie na "tych samych falach" to często jak trafienie w Lotto. Znaleźć przyjaciela to jak wygrać główną nagrodę w konkursie, wielkie szczęście, które trafia się raz, a czasem wcale. Przy osobie, którą naprawdę polubisz, będziesz się czuła swobodnie od samego początku, tak jak z twoją aktualną przyjaciółką. Reszta ludzkości może wcale ci się nie podobać i choć tak pragniesz mieć z nią kontakty, "kumplować się", to może cię tylko rozczarować. Dlatego zachowuj się tak, jakbyś byłą w towarzystwie samych siebie, czyli osób, które znasz i lubisz. Ciesz się ze swoich żartów, słuchaj z uwagą swoich słów, szanuj siebie i nie przejmuj się innymi - z nimi jesteś rzadko, ze sobą cały czas, masz lubić siebie i dobrze się czuć ze sobą.

    Aha, co do wyglądu - teraz myślisz, że to takie ważne, ale z czasem zauważysz, że ludzie zawierają głębokie przyjaźnie i związki na całe życie z osobami, które podobają im się przede wszystkim wewnętrznie, a nie zewnętrznie. Patrz, twoja przyjaciółka taka ładna, a wybrała ciebie, by się z tobą przyjaźnić, a nie jakąś miss szkoły. Nawet brzydcy ludzie wydają się piękni, gdy lubią siebie, są naturalni i się promiennie uśmiechają. Są wtedy 1000 razy ładniejsi niż pięknisie o naburmuszonych minach czy zadartym nosku. Piękno bierze się z wewnątrz - bądź radosna, szczęśliwa wewnątrz, a będziesz się wydawała ludziom wokół atrakcyjna. Naprawdę, właśnie tak to działa - gdy kogoś lubisz kompletnie przestajesz zwracać uwagę na jego wygląd, i choćby miał nos jak Gargamel i zeza, to nie będziesz tego dostrzegać, będziesz widzieć tylko fajną, wesołą, mądrą, przyjazną osobę z sympatyczną twarzą. Ludzie wolą towarzystwo osób mniej atrakcyjnych fizycznie, bo się czują przy nich swobodniej, nie jak ci gorsi. Zresztą większość osób nie jest zbyt piękna, każdy ma jakieś kompleksy, nawet te najładniejsze dziewczyny tuszują pryszcze i martwią się, że ktoś zauważy ich krzywe nogi. Po co się tym przejmować? Twój przyszły ukochany pokocha cię za odstające ucho i garbka na nosie, będzie wielbił twój krzywy uśmiech i zabawny sposób, w jaki się śmiejesz... Tak to już działa, najbardziej przejmujemy się tym, co jest tak naprawdę kompletnie nieistotne.

    Poczytaj o introwertyzmie, czy cię dotyczy. Książka polecana przeze mnie już ze sto razy - "Ciszej proszę" Susan Cain, świetne studium ludzkiej psychiki i osobowości, czyta się jak dobry kryminał. Może zacznij chodzić na systematyczne (!!!) spotkania z psychologiem, mów mu na bieżąco, co cię gryzie, opisuj swoje sukcesu i porażki. Dobrze jest mówić głośno o swoich przeżyciach, troskach, stają się wtedy mniejsze. Albo tutaj Ja chętnie poczytam.

  5. #5
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Cytat Napisal Jaaa Zobacz post
    Hmm, czyżby następna introwertyczka, która myśli, że jest nienormalna..? Jakiś wysyp ostatnio...

    Droga założycielko tematu, jesteś jaka jesteś, i ważne jest tylko to, byś akceptowała siebie i przestała się przejmować tym, co myślą inni. Oni mają cię gdzieś (mam na myśli osoby obce czy "niezaprzyjaźnione"), mają własne problemy i kompleksy, i nie interesują ich twoje, jak i twoje życie czy obawy. Bądź sobą - mów co myślisz, co czujesz, jakbyś rozmawiała ze swoimi klonami. Inni albo cię polubią taką, wówczas zyskasz grono oddanych przyjaciół, którzy dostrzegą jaka jesteś naprawdę i będą chcieli wiedzieć o tobie więcej i więcej, albo nie i koniec świata nie nastąpi.

    Jesteś teraz w takim okresie, kiedy jest się mocno wrażliwym i wszystko wydaje się być bardzo ważne, wszystko silnie oddziałuje na psychikę, wszystko mocno się przeżywa. Ale to minie, im będziesz starsza tym mniej się będziesz wszystkim przejmowała i staniesz się mocniejsza psychicznie. Tak się dzieje zawsze, gdy dorastasz, zawsze. Z czasem będzie lepiej, serio. No ale co teraz? Jak pisałam - poczucie wartości bierze się z wewnątrz - póki wewnętrznie trzęsiesz się jak galareta i nie jesteś w stanie zachowywać się na luzie, naturalnie, tak jakbyś się zachowywała w otoczeniu przyjaciół, to nikt cię nie będzie postrzegał inaczej niż aspołeczną, zamknięta w sobie dziwaczną osóbkę. Otwórz się, czyli miej gdzieś to, co inni myślą - mów, co czujesz, co myślisz, gdy chcesz skomentować coś, co ktoś powiedział, to zrób to! Gdy coś od kogoś chcesz, powiedz mu to patrząc w oczy spokojnym, głośnym (nie jak myszka) głosem. Gdy coś ci się nie podoba, stanowczo ale kulturalnie zaprotestuj. Śmiej się radośnie z żartów, patrz ludziom w oczy. Miej własne zdanie. Śmiej się z siebie i swoich wad, ze swojej inności, aspołeczności!!! Wyrażaj uczucia, gdy np. ktoś cię spyta, czy idziesz na imprezę, to powiedz szczerze "Raczej nie, bardzo mnie stresują takie miejsca, nie umiem tańczyć i czuję się jak społeczna kaleka, więc pewnie będę podpierała ściany i próbowała zlać się z tapetą". Niech inni wiedzą, co czujesz, bardziej cię wtedy polubią i zrozumieją, może będą chcieli pomóc i zaoferują wsparcie, nigdy nie wiadomo. A może zaśmieją się, że jesteś dziwadłem, ale i tak w głowie będziesz im już dźwięczała jako pozytywna, zabawna osóbka, z którą miło zamienić parę słów. Ludzie unikają rzeczy, których nie rozumieją, więc spraw, aby cię rozumieli.

    I ćwicz kontakty z ludźmi, na siłę - z czasem przestanie to być stresujące czy przykre. Uśmiechnij się do ekspedientki w sklepie, życz pani na poczcie miłego dnia, zapytaj klienta w sklepie, czy widział może gdzieś powiedzmy stoisko z artykułami dla zwierząt, w kawiarni zapytaj klienta, jaką pije kawę/je ciastko i czy jest dobre. Chcesz wyjść ze skorupy, to zacznij otwierać się na ludzi. Jak się ćwiczy słabe mięśnie, tak się ćwiczy słabą psychikę. Mów sobie w myślach np. - "Kocham siebie i mam w d**** co ty o mnie myślisz, będę nosiła moją ulubioną sukienkę w różowe pawiany z dumą, bo ją lubię. A jak cię ona śmieszy, to super, śmiej się do rozpuku, będę szczęśliwa, że poprawiłam ci dzień"

    Ale pamiętaj - nie każdy będzie cię lubił, i ty też nie z każdym będziesz się czuła swobodnie i dobrze!!! Nadawanie na "tych samych falach" to często jak trafienie w Lotto. Znaleźć przyjaciela to jak wygrać główną nagrodę w konkursie, wielkie szczęście, które trafia się raz, a czasem wcale. Przy osobie, którą naprawdę polubisz, będziesz się czuła swobodnie od samego początku, tak jak z twoją aktualną przyjaciółką. Reszta ludzkości może wcale ci się nie podobać i choć tak pragniesz mieć z nią kontakty, "kumplować się", to może cię tylko rozczarować. Dlatego zachowuj się tak, jakbyś byłą w towarzystwie samych siebie, czyli osób, które znasz i lubisz. Ciesz się ze swoich żartów, słuchaj z uwagą swoich słów, szanuj siebie i nie przejmuj się innymi - z nimi jesteś rzadko, ze sobą cały czas, masz lubić siebie i dobrze się czuć ze sobą.

    Aha, co do wyglądu - teraz myślisz, że to takie ważne, ale z czasem zauważysz, że ludzie zawierają głębokie przyjaźnie i związki na całe życie z osobami, które podobają im się przede wszystkim wewnętrznie, a nie zewnętrznie. Patrz, twoja przyjaciółka taka ładna, a wybrała ciebie, by się z tobą przyjaźnić, a nie jakąś miss szkoły. Nawet brzydcy ludzie wydają się piękni, gdy lubią siebie, są naturalni i się promiennie uśmiechają. Są wtedy 1000 razy ładniejsi niż pięknisie o naburmuszonych minach czy zadartym nosku. Piękno bierze się z wewnątrz - bądź radosna, szczęśliwa wewnątrz, a będziesz się wydawała ludziom wokół atrakcyjna. Naprawdę, właśnie tak to działa - gdy kogoś lubisz kompletnie przestajesz zwracać uwagę na jego wygląd, i choćby miał nos jak Gargamel i zeza, to nie będziesz tego dostrzegać, będziesz widzieć tylko fajną, wesołą, mądrą, przyjazną osobę z sympatyczną twarzą. Ludzie wolą towarzystwo osób mniej atrakcyjnych fizycznie, bo się czują przy nich swobodniej, nie jak ci gorsi. Zresztą większość osób nie jest zbyt piękna, każdy ma jakieś kompleksy, nawet te najładniejsze dziewczyny tuszują pryszcze i martwią się, że ktoś zauważy ich krzywe nogi. Po co się tym przejmować? Twój przyszły ukochany pokocha cię za odstające ucho i garbka na nosie, będzie wielbił twój krzywy uśmiech i zabawny sposób, w jaki się śmiejesz... Tak to już działa, najbardziej przejmujemy się tym, co jest tak naprawdę kompletnie nieistotne.

    Poczytaj o introwertyzmie, czy cię dotyczy. Książka polecana przeze mnie już ze sto razy - "Ciszej proszę" Susan Cain, świetne studium ludzkiej psychiki i osobowości, czyta się jak dobry kryminał. Może zacznij chodzić na systematyczne (!!!) spotkania z psychologiem, mów mu na bieżąco, co cię gryzie, opisuj swoje sukcesu i porażki. Dobrze jest mówić głośno o swoich przeżyciach, troskach, stają się wtedy mniejsze. Albo tutaj Ja chętnie poczytam.

    Co ?? Jaka myszka... ja zawsze mówię co sądzę. bycie chamskim to moja reakcja obronna. nie mam z tym problemu, zawsze mówię co myślę. ale dziękuję za dodanie kolejnego kompleksu, serdecznie.

  6. #6
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Cytat Napisal Nie zarejestrowany Zobacz post
    Co ?? Jaka myszka... ja zawsze mówię co sądzę. bycie chamskim to moja reakcja obronna. nie mam z tym problemu, zawsze mówię co myślę. ale dziękuję za dodanie kolejnego kompleksu, serdecznie.
    baj de łej. Z tobą a nie jakąś miss szkoły ?!!! Ja nie napisałam, że jestem brzydka i wcale tak nie uważam. Piszę, że ludzie nie akceptują mojego CHARAKTERU. ale dziękuję. A Ta koleżanka jest ładna ale nie o to chodzi. ona jest elastyczna społecznie. I ZNOWU STEREOTYPOWE MYŚLENIE : BRZYDKA-> NIEPEWNA SIEBIE -> NIE LUBIANA. GÓWNO PRAWDA włąśnie sporo osób interesuję się mną ze wzgledu na wygląd. Ja robie sobie nadzieje, a oni uciekają gdy dowiadują się jaka jestem zjebana.

  7. #7
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    244

    Aaa to takie buty... Sory, napisałaś wyraźnie, że:
    - jesteś słaba psychicznie
    - płaczliwa
    - użalasz się nad sobą
    - aspołeczna
    - dziecinna
    - nie umiesz komunikować się z ludźmi
    - nie akceptujesz siebie
    - cięgle porównujesz się do koleżanki, która jest ładna i w ogóle super

    Z tego opisu wyraźnie wychodzi obraz zakompleksionej, nieśmiałej, zahukanej osoby z niskim poczuciem własnej wartości. Jak siebie opisałaś, tak cię widzimy - miej pretensje do siebie, że zaserwowałaś nam taki opis swojej osoby a nie inny.

    Ale teraz widać, że jesteś chamka jakich mało No pięknie, teraz się nie dziwię, że nikt nie chce mieć z tobą nic do czynienia. To skoro jesteś taką okropną osobą, to czego oczekujesz od forum? Wsparcia w dalszym byciu durną zołzą? Albo zmienisz swoje postępowanie, albo nic się nie zmieni, chyba oczywiste. Przestań być ździrą traktującą ludzi z góry, a może zaczną cię lubić. Piszesz o reakcji obronnej - reakcji na co? Ktoś okazuje ci zainteresowanie, a ty go traktujesz z buta, bo co? Opisz dokładnie o co chodzi, dlaczego się tak zachowujesz. Przed czym się bronisz? Ktoś wyrządził ci w przeszłości krzywdę? Rodzina? Ktoś cię zawiódł? Opisz dokładniej swoje uczucia, zachowania, doświadczenia - inaczej idź do wróżki, bo my z fusów wróżyć nie umiemy.

    I nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale ani ja ani nikt inny nie ma obowiązku w ogóle czytać twoich wypocin ani ci odpowiadać. Okazałam ci zainteresowanie, próbowałam dać wsparcie i pomóc, wyciągnęłam do ciebie pomocną dłoń z uśmiechem i sympatią, a ty rzuciłaś we mnie ze złością gównem. Następnym razem panuj nad sobą i zanim naciśniesz "Wyślij" odczekaj 15 minut, ochłoń i odpisz w sposób kulturalny. Bo i ja ci dam kopa w dupę i oleję ciepłym moczem ciebie i twoje problemy. No

  8. #8
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Z buta...?
    Zdzira, to w moim rozumieniu osoba, która wykorzystuje zorientowanie innych na jej własną seksualność, dla materialnej, społecznej korzyści, ale czy dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnej bliskości, to nie wiem - raczej wydaje się zimna, taka "ździra". Potem porzuca - działa tu zatem zasada: "chcącemu nie dzieje się krzywda"; za to chcący później mają pretensje, że chcieli jej towarzystwa.
    Ja często biorę do siebie co ktoś na forum napisze do kogoś innego. Taką ździrą, jak napisałem, że co pod tym pojęciem rozumiem - nie widzę siebie, gdzież mi do tego. Słowniki - szukając w Google - nie tłumaczą tego słowa tak jak ja sobie, co napisałem tutaj. Nie brać do siebie - jak radzi Pani "Jaaa". W ogóle - z kiepskiej osoby stać się kimś, kto może siebie zaoferować, a z drugiej strony - przyjmować postawę introwertywną, opierać swoją wartość o wewnętrzne przeżycia, bujne życie wewnętrzne prowadzić, nie wiedząc jak? - Książki czytać, tam odpowiedzi szukać - młody wiek jest na to, poznawać stamtąd - wzorce i jak się komunikować... coś tak to kojarzę... kobiece podejście. Zęby umyć i spać.

  9. #9
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Po tyzanidynie.

    Jeden kopniak "z buta", drugi, potem trzeci. I "zespół Aspergera" gotowy, czy tam 'spektrum autyzmu'. Ja mówię: ucieczka w świat zabawek, szukanie satysfakcji. Do tego stopnia, że przy rozmowie o pracę, na pytanie: "jak pan zamierza dojechać i od kiedy"... - moja myśl: Wolę budować model z kartonu przecież, takie urokliwe słońce wtedy jesienią, powietrze rześkie, wrzesień... No i przecież - kręgosłup mnie boli, jak sobie poradzę...

    Inna sprawa - jak sobie radzić będąc odciętym od świata (no tak, zamknąłem się) - bez internetu, telefonu, pieniędzy - na bilet od rodziców, żeby tam raz pojechać.
    No i w duchu: - przecież ja nie mam pojęcia o niczym, nie umiem się posługiwać komputerem, ani nawet suwmiarką, a z ludźmi rozmawiać - to recytować coś na egzaminach. →Faktycznie, próbując odezwać się z gruszki ni z pietruszki, przy kolegach, żeby pokazać, że się nie boję i w ogóle coś powiem, że jestem "cool", albo "będzie co będzie" - w ten deseń. Każdy by pomyślał: jakiś głupek. - Zgadzam się.

    W końcu,
    → ocus.pl/czlowiek/silna-wola-w-pigulce-6702?strona=2

    patrzę i stwierdzam, że wiele rzeczy robiłem na zasadzie uzależnienia, kompulsywnie, bo lęk. W podstawówce, chyba, wyuczyłem się, żeby być uległym - myślę, że: bo ojciec. Był w wojsku dowódcą drużyny; jak rozkazał 'nie śpiewać', to nawet plutonowy nic mu nie miał do powiedzenia. Wymyślił sobie taki sposób na życie, że ożeni się z mamą, bo dokąd miałby iść, z dziewięciorga rodzeństwa.
    Ale niestety ciągle go bolało, że mieszka tu jej przyrodni brat, z którym się nie lubili (alkoholik, partyjny), no i nie mógł tato rządzić, więc jest... marazm - kolokwialnie: syf w obejściu i obskurnie, ale oni przyczyny tego nie widzą w sobie. A ja widzę w sobie? ...I opowiadał, jak "kotów" pędził po stołówce, dookoła, a potem zełgał przełożonemu, że "rozrzucali pożywienie". ...Może byli chamscy? Siła fizyczna podobała się mojej mamie. Czy od mężczyzn oczekuje się komunikacji, czy raczej zdolności do dostarczania zasobów materialnych: - to drugie (na wsi?).

    W ogóle, jednak to co odczuwam, to jest jakieś pobudzenie, na zmianę ze zmęczeniem. Może Baclofen lepszy niż tyzanidyna, albo co za różnica... Faktycznie miał być Absenor do Ketrelu, ale chyba miałem wysypkę - czy odmrożenie? No i samopoczucie po tym marne. Przyzwyczaiłem się do tego, że jest tak jak teraz, tak jak rok temu, dwa, wcześniej zanim ją poznałem - też podobnie. A może to SM, że tak nie mam siły nawet wstać, nie chcę nigdzie iść. A tutaj, czy może wszędzie - szantażuję chorobą - emocjonalnie? - Jak niby ździra. Do psychologa... - jakiemu by się chciało, komu; analizować to - może u piętnastolatki, ale u mnie: - do roboty, albo siedź jak siedziałeś, ciesz się, że nie siedzisz, a jeszcze i tak będziesz siedział. Może tabletki weźmiesz. A co mi doktor (drugi) powiedział - że...? - Z uśmiechem (że nie zacytuję dokładnie, bo się boję; no to jak - można mówić przy psychologach bez lęku?) - powiedział, coś po czym wnioskuję, że tabletki to loteria - do tego porównał. Niekiedy mogą trwale pomóc i niektórzy mogą odstawić, inni muszą brać. A może by nie musieli, gdyby nie zaczęli (tak jeszcze myślę).


    Gdybym miał siły, motywację, żeby zdobyć wiedzę - o ćwiczeniach, o lekach, o tym co można zrobić w tej chorobie samemu... Teraz o "neuroprzekaźnikach", o tym jak to działa, bo - wcześniej nawet nie myślałem o tym, nie obchodziło mnie, czy jest coś takiego, jest coś takiego; nie wierzę lekarzom; a z jakiej racji mieliby mi pomóc, jak mogłem myśleć jeszcze niedawno, że mogę co? - oszukać ich, wszystkich, wziąć magiczne tabletki i - tak jak tu pisałem głupio - przejdę nad tym, ale dokąd? Donikąd. Jeżeli się błaźnię, męczę ludzi, irytuję, to czego chcę, po co to pisanie tutaj. Głośne rozmowy rodziców za ścianą, pretensje, jakieś, bez sensu, paranoja, jak wszystko. Może się zdrzemnę, a wieczorem... mam jeszcze Sirdalud, trochę większa dawka - do Majamilu. Posiedziałem i czuję, że trochę mnie ból, napięcie mięśni bierze.

  10. #10
    Nie zarejestrowany
    Guest
    Cytat Napisal stalker8 Zobacz post
    Z buta...?
    Zdzira, to w moim rozumieniu osoba, która wykorzystuje zorientowanie innych na jej własną seksualność, dla materialnej, społecznej korzyści, ale czy dla zaspokojenia potrzeb emocjonalnej bliskości, to nie wiem - raczej wydaje się zimna, taka "ździra". Potem porzuca - działa tu zatem zasada: "chcącemu nie dzieje się krzywda"; za to chcący później mają pretensje, że chcieli jej towarzystwa.
    Ja często biorę do siebie co ktoś na forum napisze do kogoś innego. Taką ździrą, jak napisałem, że co pod tym pojęciem rozumiem - nie widzę siebie, gdzież mi do tego. Słowniki - szukając w Google - nie tłumaczą tego słowa tak jak ja sobie, co napisałem tutaj. Nie brać do siebie - jak radzi Pani "Jaaa". W ogóle - z kiepskiej osoby stać się kimś, kto może siebie zaoferować, a z drugiej strony - przyjmować postawę introwertywną, opierać swoją wartość o wewnętrzne przeżycia, bujne życie wewnętrzne prowadzić, nie wiedząc jak? - Książki czytać, tam odpowiedzi szukać - młody wiek jest na to, poznawać stamtąd - wzorce i jak się komunikować... coś tak to kojarzę... kobiece podejście. Zęby umyć i spać.
    Dziękuję za wsparcie. tak, nie jestem idealalna, może chamska, ale nie znoszę jak ktoś używa słów których znaczenia nie rozumie. Ździra to kobieta..hmm pracująca swoim ciałem, czego ja nidy nie robiłam. Bardzo mi przykro, że nie mam kompleksów na temat swojego wyllądu. Mam dużo z powodu charakteru i to wystarczy

  11. #11
    Nie zarejestrowany
    Guest

    22

    Cytat Napisal Jaaa Zobacz post
    Aaa to takie buty... Sory, napisałaś wyraźnie, że:
    - jesteś słaba psychicznie
    - płaczliwa
    - użalasz się nad sobą
    - aspołeczna
    - dziecinna
    - nie umiesz komunikować się z ludźmi
    - nie akceptujesz siebie
    - cięgle porównujesz się do koleżanki, która jest ładna i w ogóle super

    Z tego opisu wyraźnie wychodzi obraz zakompleksionej, nieśmiałej, zahukanej osoby z niskim poczuciem własnej wartości. Jak siebie opisałaś, tak cię widzimy - miej pretensje do siebie, że zaserwowałaś nam taki opis swojej osoby a nie inny.

    Ale teraz widać, że jesteś chamka jakich mało No pięknie, teraz się nie dziwię, że nikt nie chce mieć z tobą nic do czynienia. To skoro jesteś taką okropną osobą, to czego oczekujesz od forum? Wsparcia w dalszym byciu durną zołzą? Albo zmienisz swoje postępowanie, albo nic się nie zmieni, chyba oczywiste. Przestań być ździrą traktującą ludzi z góry, a może zaczną cię lubić. Piszesz o reakcji obronnej - reakcji na co? Ktoś okazuje ci zainteresowanie, a ty go traktujesz z buta, bo co? Opisz dokładnie o co chodzi, dlaczego się tak zachowujesz. Przed czym się bronisz? Ktoś wyrządził ci w przeszłości krzywdę? Rodzina? Ktoś cię zawiódł? Opisz dokładniej swoje uczucia, zachowania, doświadczenia - inaczej idź do wróżki, bo my z fusów wróżyć nie umiemy.

    I nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale ani ja ani nikt inny nie ma obowiązku w ogóle czytać twoich wypocin ani ci odpowiadać. Okazałam ci zainteresowanie, próbowałam dać wsparcie i pomóc, wyciągnęłam do ciebie pomocną dłoń z uśmiechem i sympatią, a ty rzuciłaś we mnie ze złością gównem. Następnym razem panuj nad sobą i zanim naciśniesz "Wyślij" odczekaj 15 minut, ochłoń i odpisz w sposób kulturalny. Bo i ja ci dam kopa w dupę i oleję ciepłym moczem ciebie i twoje problemy. No
    Taak. Ździrą z pewnością nie jestem. Jak ja uwielbiam jak ktoś używa słów których nie zna znaczenia. Nie mam kompleksów z powodu wylądu, bo nie jestem na tyle powierzchowna by uważać, że to jest najważniejsze poza tym dbam o siebie. Z charakterem mam mnóstwo i to wystarczy. Pani mnie obraża- ja Pani ani razu. mam taki ton mówienia
    tak, z pewnością jestem zdzirą która chodzi na wolontariat i pomaga.. uwielbiam jak ktoś ocenia postępowanie innych nie znając go.

  12. #12
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Chodzę wokół stołu.
    Piętnastolatkę śliczną spotkać, na takim wolontariacie, żeby sobie coś wyobrażać - jak sceny z filmów xxx, trochę rozumiem już co to, tak sobie wyobrażać. Czy ktoś tutaj sobie ze mnie...

    W 2008, z urzędu pracy, w takie miejsce - na próbę, że może tam jakiś staż. Tak ich oszukałem, a chciałem mieć "parę groszy", nie interesowało mnie co tam będzie. Ale się na mnie poznali - naukę języka migowego zaproponowali, a ja nie umiałem nic - ani komputerowo zrobić, bo nawet pisać, ani rozmawiać z uczestnikami tych warsztatów. No kto ja?

    Czy rozpad osobowości, że się tu ośmielam tak pisać w tej chwili?

    No więc, uciekłem stamtąd bez konsekwencji, po kilkunastu dniach. Nie mam potrzeby pomagania. A mój doktor ostatnio - nooo piszę... Powiedział, że tam: ten dom starości, gdzie poradnia zdrowia psychicznego (jest jeszcze, czy już przeniesiona do miasta, tylko?). Tam starczy mieć zaświadczenie o chorobie psychicznej, albo - starość. A widziałem, że są ludzie w moim wieku - jak tam trafili... Ale doktor mówił, że więźniowie... i młodzi. Którzy chcą się zrehabilitować.
    Myślę - to niemożliwe, można wyjść - chcieć zmiany, ale... po pewnym czasie - ja bym się znudził.
    Czternaście kilometrów tam mam, autobus - tylko dowozi pracowników zdaje się. No do przystanku spory kawał do miasta - jakieś ponad cztery km... W 2014 jechałem tam na rowerze - to było gdy robiłem 300 przysiadów. Teraz... - mam wprawę w sprzątaniu :/, choć w domu mi się nie chce, czy też wolę nie zaczynać z rodzicami o to... Bez sensu, nie dałbym rady, znowu bym sobie uroił jakąś ambicję intelektualną...
    ...Tamto - jak powiedziałem mu, że z pracy mnie chyba wywalą, albo nie dociągnę do renty - jakiej, co mi z niej?

    nobody#nowhere<3
    Pani "Jaaa" pisze jaką/jakim się nie stać, porównując do 'zdziry'. To chyba rozumiem.
    Po drugie (po pierwsze) - bez książki Susan Cain, nie ma co zaczynać. Po trzecie - i tak mam w głowie seks, teraz się tego bardziej boję, ale to jak piszą na Hyperrealu - jest się takim na zawsze. I o wszystko inne, niespełnione, też żal - demon - zostaje.
    A w ogóle, czasem myślę, żeby mu wygarnąć, że działa na moją szkodę, nie mówi prawdy, że to cynik, darwinista, albo ktoś taki, a z drugiej strony, pewne rzeczy sugerował celnie. No i to jest takie miejsce, którego się boję, że w końcu i tak tam będę, bo zniedołężnieję. Ale - to jest daleko, nie moja liga... Szpital jest bliżej, ale jak zwykle... roję sobie, że chciałbym być w miejscu, gdzie nikt mnie nie zna. No to się pozna, jak zawsze. A jeszcze pani w centrum pomocy rodzinie (z małej litery, żeby się nie rzucało w oczy - czy raczej: małymi, bo "z małej" to rusycyzm - wiem z drugiego forum), no więc tamta - też myślałem, że kpi, może i kpiła; osoba... o straconej reputacji. Też się durnie zachowywałem - na spotkaniu z doktor Woyciechowską, a potem bezczelnie poszedłem do pcpr... - mówiła, że salowy... Żaden salowy... - nie nadaję się, nie lubię się przemęczać. Ot co. Jakiś tam kurs robotnika... - przecież nie chciałem go, chciałem, bo chciałem dla niej się starać, ubzdurałem sobie, że trzeba udawać przed ludźmi. I dalej będę, aspołeczny.

  13. #13
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    244

    Założycielko tematu, zachowujesz się jak smarkata zarozumiała dziewczynka, która chce tylko brać a nic dać od siebie. Wolontariat? A co on ma do tego, że jesteś chamska i źle się odnosisz do ludzi? Że ciągle czegoś od nich chcesz, wymagasz, ale nic nie oferujesz w zamian? Można być dobrym człowiekiem i zdzirą jednocześnie. Obraziłaś mnie nie raz, m.in. krzycząc na mnie w swoich wypowiedziach i traktując z pogardą to, co napisałam. Słowo zdzira dobrze wiem co znaczy, jest to m.in. pogardliwe potoczne określenie na osobę, która źle traktuje innych. Zamiast odpowiedzieć na moje pytania, które rzuciłyby więcej światła na twój problem i umożliwiły może danie ci pomocy, wolisz czepiać się słówek, oburzać się, kłócić i mieć pretensje, że ludzie z internetu, którzy cię nie znają, oceniają cię po tym, co wypisujesz na forum... Znamy cię tyle, ile o sobie napiszesz, albo w jaki sposób piszesz. Zachowujesz się odstręczająco, jak egocentryczka, wokół której wszyscy mają skakać i ją wielbić, rozumieć bez słów i najlepiej czytać jej w myślach. Nie widzę u ciebie za grosz pokory. Ubolewasz, jak to ci źle, ale zachowujesz się jakbyś chciała, żeby to cały świat się do ciebie dopasował, a nie ty do niego.

    Skoro już się tutaj wyżaliłaś i wypłakałaś, i skoro nie widzę z twojej strony żadnej chęci współpracy w próbie rozwiązania twoich problemów, odpuszczam sobie ten wątek i twoją osobę. I jeszcze to twoje tłumaczenie, że masz taki chamski ton pisania i już, tak jest i wszyscy mają to zaakceptować... Możesz czuć co chcesz, ale to, jak te uczucia z siebie wydobywasz i przedstawiasz to już nie jest "róbta co chceta". Chcesz, by inni cię szanowali i lubili, chcesz być lepszą osobą, to pracuj nad sobą i zachowuj się tak, by nie zrażać do siebie ludzi. Praca, praca i jeszcze raz praca. Pisałam ci wcześniej - zanim naciśniesz "Wyślij" odczekaj z 15 minut, ochłoń i przeredaguj tekst. Tak, aby nie był napastliwy, czepliwy, aby trzymał się spójnie tematu. Obydwa twoje ostatnie wpisy nie powinny w ogóle powstać. Powinnaś zamiast nich odpowiedzieć na moje pytania, w sposób spokojny i kulturalny. Podziękowanie za to, że poświęciłam ci swoją uwagę, też by się przydało. Więc skoro nie odpowiedziałaś na pytania i nie rozwinęłaś tematu swoich problemów, dla mnie ten watek jest zamknięty.

  14. #14
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    244

    (Ponieważ nie będę już tu zaglądała, jeśli założycielko tematu chciałabyś porozmawiać ze mną kulturalnie, bez krzyku (czyli bez używania wielkich liter i wykrzykników) i wulgarnych słów jak np., że cię zacytuję, "gówno prawda", to możesz do mnie napisać prywatną wiadomość.)

  15. #15
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Natomiast ze mną nie chciałabyś, mam nawet zapchaną skrzynkę. ...Aspergera - to niby jakaś nobilitacja, że przypadłość lepszych osobistości - "och to może i ja to mam?". Piętnaście lat - tak, dziewczynka. Zabrakło mi słowa: "drwi" - jak pisałem, że ze mnie ktoś tutaj. Zdzira - dla przypomnienia, bo chce być piękna, aby na tym zarabiać, tym się na pokaz sycić, drugimi gardząc. - Rozumiem. Też chciałbym, żeby mnie doceniano, podziwiano, za urok osobisty, albo talent, którego nie mam, zdolności, które by trzeba rozwijać od młodego wieku, właśnie; tak z 15 lat, pewnie. A wobec tego myśleć dla mnie o rozwoju osobistym, to nonsens, gdy jeszcze do tego brak kultury, czyli poszanowania drugich godności. Wyjaśnione, w takim razie dziękuję.
    Dość dawno w Wysokich Obcasach, chyba, gdy czytałem takie, jakaś pani napisała, że chciałaby żyć w harmonii ze światem. Harmonia = przyporządkowanie, funkcja. Samemu siebie przyporządkować, czy o co chodzi z tym - nie wiem do dziś.
    Zawsze wydawało mi się, że dać coś w zamian to znaczy mieć twarde umiejętności. Rola mężczyzny. Coś podobnie słyszałem o sobie w poradni zdrowia psychicznego, ale też kiedyś w pracy, że próbuję coś robić tylko na pokaz, żeby sprawiać wrażenie kompetentnego, coś w tym rodzaju, na to grać. Czyli do pomagania nie nadaję się, myślę o przyjemnościach, podnietach, wywieraniu wrażenia, tam gdzie można na tym coś zyskać. Bo tych twardych, i tak nie dałbym rady nigdy zdobyć. Chyba, że twardo fizycznie pracować, przy pracach typu sprzątanie, pomoc w kuchni, a to mi się nie uśmiecha. Czyli dalej nic, siedzę.

  16. #16
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Nie, jeszcze nie koniec. Pani doktor spytała, co bym robił, gdybym osiągnął (nie napiszę co) - czy "zbawiał świat". Ale to było na początku, bo po bliższym poznaniu, jednak ostrzej i propozycja mocniejszych leków... pisałem chyba - fluoksetyna, chlorprotixen, skoro nie chcę brać regularnie, olanzapina, no i przeciwpadaczkowy - jak dziś dowiedziałem się także przeciw uzależnieniom, Absenor... Nadal uważam, że chyba to wszystko na raz przesada, aczkolwiek... - ?
    Póki co, dziś sirdalud, bo mnie wszystko boli. Stopy... - jak mam chodzić? Nie umiem sobie kupić butów, nie planuję czasu - jestem po prostu nieogarnięty. Nie wiem co z kręgosłupem, muszę się zmusić do ćwiczeń, których przecież znam sporo, ale co z tego, jeśli i tak sięgam po ciężkie hantle - to znaczy powyżej 5 kg dla mnie...
    Chcę powiedzieć, że jednak zależy mi, żeby pracować nad czymś, nad jakimś zagadnieniem, zdobywać wiedzę, w moim wykonaniu oznacza to: powierzchowną, z kilku dziedzin na raz; w praktyce - żadnej nie zdobywam, nie idę do przodu, a nawet cofam się; aktualnie mam zajawkę na pisanie tutaj. I to też mówiła pani doktor, że gdybym się nie uzależniał (nie znazwała tak tego), to miałbym czas na inne sprawy i widział efekty, a tak tylko regres, rezygnacja. Chyba nie mam o to pretensji, ale zmarnowałem mnóstwo czasu, a do tej pory dociera niewiele. Mówiła też, że w psychoterapię nie wierzy, jak i inne rzeczy, chyba z przekory; chyba mi się nic nie uda, nie zobaczę efektów. Jednak jestem egoistą, skoro nie próbuję gdzieś pójść (w to miejsce, albo drugie), raz w tygodniu...? Nie zrobię tego, ubzdurałem sobie tutaj na chwilę, bo ktoś mi okazał zainteresowanie, jestem podatny na wpływ, osobowość zależna.

  17. #17
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Próba wpisania w pasek adresu frazy: "a ja idu" - tytuł piosenki, ulubionej, mojej Pani "przewodniczki wiedzy".
    I oto co mi wyskakuje:
    → allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=ja+idu&bmatch=base-relevance-floki-5-uni-1-2-1025

    OTO JA 3 PAKIET MAC EDU +SŁOWNIK ORTOGRAFICZNY
    8 TK wystawiamy paragon lub fakturę VAT

    OFERTA SKŁADA SIĘ Z 2 PRZEDMIOTÓW:

    Oto ja 3 Pakiet
    Edukacja wczesnoszkolna


    Oprawa: Miękka
    Format: 20.0x27.0cm
    Rok wydania: 2014
    Data wprowadzenia: 2014-07-30
    ISBN: 978-83-7873-493-2
    EAN: 9788378734932

    Oto ja. Klasa 3 to trzecia część cyklu zawierającego wszystkie treści z podstawy programowej, uporządkowane i przygotowane na 3 lata nauki w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Autorzy, korzystając z dużego doświadczenia, przygotowali podręczniki, ćwiczenia oraz obszerne materiały dodatkowe, które trafiają w potrzeby współczesnego dziecka.

    Zawartość pakietu Oto ja. Klasa 3
    • Elementarz (części 1–2)
    • Ćwiczenia polonistyczno-społeczne (części 1–4)
    • Ćwiczenia matematyczno-przyrodnicze (części 1–4)
    • Zajęcia komputerowe – podręcznik z ćwiczeniami i płytą CD
    • Portfolio ucznia – karty pracy

    Koncepcja pakietu:
    • Rozwija samodzielność oraz kompetencje społeczne dzieci, mówi o sprawach bliskich dziecku. Budzi ciekawość otaczającym światem, stwarzając warunki do jego samodzielnego odkrywania i poznawania, inspiruje wyobraźnię dzieci.
    • Prezentacja treści i ćwiczenie kompetencji opiera się na podstawowych zasadach: przystępności, stopniowania trudności i różnorodności zadań.
    • Spiralny sposób ułożenia treści – wielokrotne powracanie do nich w różnorodnych aktywizujących myślenie dziecka formach ćwiczeń – pomaga utrwalać i pogłębiać wiedzę.
    • Wychowuje i wprowadza w świat wartości moralnych i estetycznych oraz uwrażliwia na kwestie ekologiczne.
    • Jest dla nauczyciela, który chce zacząć od budowania silnego JA swoich uczniów z uwzględnieniem aktywizowania rodziców.
    • Zawiera liczne sprawdziany i karty podsumowujące umiejętności i wiedzę uczniów – w tym również rozwijające umiejętność czytania ze zrozumieniem – nie tylko na edukacji polonistycznej, ale również przyrodniczej, matematycznej oraz w innych sytuacjach, np. podczas gier i zabaw.

    Atuty pakietu:
    • Pierwszy pakiet w Polsce napisany zgodnie z koncepcją oceniania kształtującego.
    • Pakiet stworzony z wykorzystaniem porad logopedy i eksperta w dziedzinie pracy metodą prof. Jagody Cieszyńskiej.
    • Metodyka zawiera porady psychologa w sprawie oddziaływań wychowawczych.
    • Przewodnikami po świecie wartości są dzieci, a postacią przewodnią cyklu jest Macyk – chłopiec, który zachęca do obserwacji, instruuje w czasie wykonywania doświadczeń, pomaga w rozwiązywaniu zadań i problemów matematycznych, przedstawia ciekawostki ze świata przyrody.
    • Treści związane z budowaniem świata wartości powracają co roku w poszerzonej formie i skupiają się na najważniejszych aspektach: rozwoju emocji dziecka, nauce współpracy, kształtowaniu charakteru dziecka i nauce, jak pięknie przeżyć życie.
    Nowy słownik ortograficzny dla dzieci

    Oprawa: Twarda
    Format: 15.0x22.0cm
    Liczba stron: 120
    Wydanie: 2
    Rok wydania: 2015
    Data wprowadzenia: 2015-06-23
    ISBN: 978-83-7898-236-4
    EAN: 9788378982364
    Indeks: 73248002944KS
    Książka niezbędna w pierwszym etapie edukacji dziecka. Została opracowana przez doświadczonych pedagogów. Doboru słów dokonano ze szczególną starannością. Słownik zawiera aktualne zapożyczenia z różnych języków. Kolorowe ilustracje i przejrzystą szatę graficzną opracowano w taki sposób, aby dziecko poprzez wzrokowe skojarzenia łatwo i szybko zapamiętało pisownię trudnych słów.


    "Oto ja" - tytuł tego podręcznika... hmm...


    "Wot i my" - tytuł podręcznika, który pokazywała mi moja Pani w Krakowie.

    Zastanawiam się skąd takie przekierowanie do strony z Allegro...
    Może urojenie prześladowcze? A może - nie umiem czytać ze zrozumieniem: Mamy cie dosyć debilu, życie ciebie nauczy tępaku, w końcu trafisz w swoje miejsce i nic z twojego szczekania tutaj.

    Debil coś sobie pomyślał, znowu, że go tu dostrzegają, że "introwertyków" cenią.
    130 stron grafomanii Susan Cain i dowiedziałem się, że Bill Gates był introwertykiem podobnie jak Rosa Parks.
    A cóż to za porównanie? - i więcej takich...
    Nawet nie zapamiętuję 10% z tego co przeczytam, jestem już schorowany.
    Gdzie świat Rosy, a gdzie świat Steeva Jobsa, Iana Murdocka, kogo jeszcze? Gdzie świat mojej Pani, a tych, którzy mi ją nadali, a mój. I niby ta lektura coś ma - w czyim świecie zmienić?

  18. #18
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    O początkach u mnie, "Aspergera" chyba jeszcze nie pisałem - co było w dzieciństwie. Po prostu przemoc, zaniedbanie; i co byś teraz chciał? Trzeba posiadać coś ludziom do zaoferowania, jakąś umiejętność na sprzedaż, bo nie urodziłem się czarownym księciem i tyle - o introwersji/ekstrawersji. Wyrobić ją w młodym wieku, jak siłę; inaczej nie ma startu. I tak też myślałem, zamiast spostrzec, że nie mam kompletnie zdolności, a to w sumie wychodzi na to samo, jakby nie robić nic. Czytać było, ale tego akurat wtedy nikt nie spisał dla mnie; jeden z wielu punktów widzenia na drodze, którą każdy idzie, a ja przecież siedzę na krześle, nie chce mi się wstawać.

  19. #19
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Test MTBI podpowiada, że mam INTP-T. Niby podbudowuje mniemanie, usprawiedliwia. Nagranie z Susan Cain, ściągnąłem do mp3. Nie ważne czy Susan używa trafnych porównań, chodzi o to, żeby niekoniecznie widzieć cel, a czerpać radość z tego co się robi - żyć tym, że się może to robić. Niestety moja praca nie dostarcza takich chwil, czuję tam zagrożenie. I tłumaczę sobie, że w dużej mierze to jest przyczyna; odbiera mi motywację do tego, co chętnie robiłbym poza nią - skoro chcę mieć to, co napisałem w poprzednim zdaniu na uwadze. Nie wiem czemu tutaj wskazano mi tę postać. Wydaje się bardzo miła i... że może mi to pomóc nie robić więcej głupot, lepiej spożytkować czas, który mi pozostał. Tamten wykład o prokrastynacji, też sobie zapiszę w telefonie - chodzę z nim na spacer, albo słucham przy stole.

  20. #20
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,046

    Jeszcze raz. Wygląda na to, że moja niezwykła osobowość, o której dowiaduję się z testu mbti, sprawia mi trudność z zakupem odzieży i obuwia (przeziębiony nieco), a także: w ogóle wychodzeniem z domu, znalezieniem pracy, w kontaktach z ludźmi, zakupem czegokolwiek, zorganizowaniu się - żeby jakoś dalej żyć. Nie przeszkadza mi w siedzeniu przed monitorem. Do przeszkód, zaliczyłbym jeszcze prasowanie bielizny (w tym pościelowej) i gotowanie obiadków - to robi z mnie mama. Samochodu nie prowadzę od lat - czasem dwa/trzy? razy do roku, jak tato rozkaże. Dlatego temat wyprowadzki i podlinkowałem trenera Pawła z YouTube, jak również, gdy nadrobię braki, to poszukam kobiety mojego życia i pracy, w której będę szanowany za umiejętności. Bo te kilka lat w obecnej tak mi się wryło w psychikę, jak wcześniej lata bezrobocia i unikania zsw oraz podstawówka na wsi i w miasteczku Lo. O rzeczach, które tu spisałem, że dopuściłem się, cały czas pamiętam, nie zapominam. I jeszcze raz: ponieważ, znowu przy naciśnięciu backspace zostałem tu wyrzucony z forum: ze względu na to co napisałem teraz - jakie mam prawo aby pisać do ludzi, którzy autentycznie przychodzą tu z problemami. Tak więc moją sytuację można uznać za stabilną życiowo, nie wymagającą... trochę jestem śpiący, koniec dnia.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Jak powiedzieć córce ,że ma zespół Aspergera.
    Przez Paulina Bukiet w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 03-21-2017, 06:39
  2. życie z zespołem aspergera ?!
    Przez nobody#nowhere<3 w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 12-20-2016, 13:42
  3. życie z zespołem aspergera ?!
    Przez nobody#nowhere<3 w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 12-20-2016, 13:35
  4. Szukamy kogoś z zespołem Bartha
    Przez bois_dentelle w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 04-29-2016, 10:52
  5. Zespół Aspergera u dzieci
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-31-2010, 08:58

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230