Witam. Wiem, że istnieją już tutaj podobne wątki, lecz żaden z nich nie opisuję dokładnie mojego problemu. W zasadzie nie jest to bezpośrednio moj problem, ale mojego chłopaka. Piszę tutaj, bo chcę wiedzieć czy rzeczywiście powinnam się martwić. Odkąd pamiętam co jakiś czas męczyły go nagłe kłucia w okolicach mostka, jednak trawły one tylko kilkanaście sekund. Często ma też problemy ze złapaniem oddechu lub z ziewnęciem. Od niedawna kłucia zaczęły stawać się częstsze. Ostatnio narzekał też na ból lewej ręki, następnego dnia uczucie kłucia w okolicach mostka sprawiające, że nie mogł się ruszać i złapać oddechu trwało ponad 30 minut. Od tego czasu bardzo trzęsą mu się ręce, a kłucie zdarza się kilka, kilkanaście razy dziennie. Dodam jeszcze, że w dniu kiedy kłucie trwało najdłużej jego ciśnienie wynosiło 161/74, a puls 86. Ważny jest jeszcze fakt, że ma on tylko 20 lat, jednak jego ojciec miał zawał w wieku 35. Proszę o interpretację objawów. Co powinniśmy zrobic?