Witam,
Mam 18 lat i mętlik w głowie związany z kolanami. Gram intensywnie w piłkę nożną w klubie oraz jak to zwykle bywa często pogrywam również z kolegami. Rok temu na lekcji w-fu nadwichnąłem/podwichnąłem/zwichnąłem rzepkę. Polegało to na tym , że rzepka w lewej nodze wypadła na zewnętrzną (lewą stronę) i po kilku sekundach wróciła na swoje miejsce. Ból zerowy, oraz śladów typu obrzęk brak. Lekarz ortopeda stwierdził , że wszystko jest ok oprócz mojego umiejscowienia rzepek. Są one wyraźnie ściągnięte i wysoko ustawione przez co mają tendencję do wypadania. Oczywiście najchętniej zrobił by zabieg (który wykonałby sam, prywatnie) ale po niechęci mojej i matki wynikającej z lektury internetu na temat operacji na kolanach i powrotu do sportu zlecił tylko stabilizator i ćwiczenia na mięsień czworogłowy. Minęło kilka miesięcy i styczniu wróciłem do gry. W lutym przestałem nosić stabilizator. Teoretycznie było ok aż do połowy września. Rzepka wypadła mi na boisku, w tej samej nodze ale sama nie wskoczyła i zanim ortopeda "wepchnął" w szpitalu gdzie zostałem odwieziony mi ją na miejsce minęło pół godziny. Dzisiaj żałuję , że sam sobie jej nie wepłchnąłem , niestety wtedy nie wiedziałem , że powinienem to zrobić. Ortopeda na dyżurze wstawił kolano w gips, powiedział że rzepki są źle ustawione (nic nowego) i wróciłem do domu. Mocnego bólu ani obrzęków brak.

Na drugi dzień znalazłem się u ortopedy tego co rok temu. Tam gips mi ściągnął by mięśnie nie słabły,powiedział to samo co rok temu z tym że zlecił rehabilitację.

Fizjoterapeuta stwierdził w badaniu , że na lewej nodze mam o 3-6kg większy nacisk cięzaru ciała niż na nodze prawej co teoretycznie tłumaczyłoby wypadanie tylko lewej rzepki. Poprosił o badanie USG dzięki któremu mógłby ułożyć plan ćwiczeń.

Badanie USG odbywało się u trzeciego ortopedy. Okazało się , że w lewej nodze rzepka ustawiona jest wyżej i troczek jest naderwany (mówił że widzi tylko trzecią część troczka) . Stwierdził , że mięśnie są na tyle rozwinięte , że praca nad nimi teoretycznie nie da takich efektów. Powiedział , że na początek może wstrzyknąć do kolana osocze z żyły łokciowej, kontynuować rehabilitację a jeśli to by nie pomogło polecałby operację.

Niedługo będę jechał do sportowego specjalisty od kolan w Łodzi. Zobaczymy czego dowiem się od niego.


Ja sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Wydaje mi się , że jeden mięsień jest dużo silniejszy od drugiego, dlatego ściąga rzepki. Znowu jeśli mam zerwany troczek to czy zrośnie się sam czy faktycznie trzeba tutaj zabiegu? No i jeśli miałbym operację to co z drugą nogą gdy tam rzepka też nie jest na odpowiednim torze? Niedługo matura no i długi czas bez piłki też trudno byłoby żyć. Gdyby niepowodzenie operacji wykluczyłoby mnie ze sportu żałowałbym decyzji do końca życia. Operacja wydaje mi się ostatecznością a robienie jej tylko na jedną nogę wydaje mi się mało logiczne. Prosiłbym kogoś o rozwianie moich wątpliwości, co sądzicie na ten temat, czy wystarczy rehabilitacja a troczek jest w stanie zregenerować się sam czy jednak zabieg.