moj tata trafil do szpitala z powodu zapalenia pluc, byl cukrzykiem z cukrzyca typu II. Zapalenie i hiperglikemia byly ciezkie do opanowania, zostal przyjety z niewydolnoscia oddechowa oraz migotaniem przedsionkow. Podawano mu heparyne. Morfologia z dnia przyjecia wskazywala na niedokrwistosc (czerwone krwinki, hemoglobina, hamtokryt ponizej normy) jednak niestety nie wzbudzila niepokoju wsrod lekarzy. Przez kolejne 3 dni nie mial ponownie wykonanej morfologii, dopiero rano na kilka godzin przed smiercia z wyniku pekniecia zylakow przelyku. Tego dnia parametry byly krytycznie niskie. Jestem tylko biotechnologiem medycznym, zatem potrzebuje oceny specjalisty... Nie wierze w niefortunny zbieg okolicznosci iz do pekniecia zylakow przelyku (ani tata, ani nikt inny nie mial o nich pojecia) doszlo akurat w trakcie hospitalizacji. Czy przebieg leczenia mogl doprowadzic do ich pekniecia, mam na mysli szczegolnie podawana heparyne? Wiem, ze gdyby jej nie podano mogloby dojsc do zatoru u taty z powodu migotania przedsionkow polaczonych z hiperglikemia siegajaca 500mg/dl, dlatego brak jej podania mozna byloby uznac za blad... Czy gdyby jednak lekarze mieli swiadomosc o istnieniu zylakow przelyku rowniez stosowaliby leczenie heparyna? Czy niedokrwistosc z dnia przyjecia powinna byc monitorowana przez kolejne dni? Od dyrektora szpitala uslyszalam, ze jesli u pacjenta nie obserwuje sie postepujacej anemizacji nie przeprowadza sie codziennego monitorowania w postaci morfologii. Tylko jak stwierdzic badz odrzucic postep jesli ponowna morfologia nie zostala wykonana? jedno drugiemu zaprzecza.... Moj tata wykrwawil sie na smierc, od wynikow swiadczacych o krytycznie niskim hepatokrycie (7%) czekal 2.5h na to, aby pobrano mu krew na ozaczenie grupy krwi. Gdy wyniki przyszly po kolejnych 2h juz bylo za pozno. Bardzo prosze o opinie