Zdaję sobie sprawę z tego, że to pewnie enty wątek "O Boże, czy jestem w ciąży?", ale dla mnie jest to pewnego rodzaju nowość i prosiłabym tylko o przemyślane odpowiedzi, tzn. o nie "naigrywanie się". Z moim chłopakiem staramy się współżyć "z głową", dlatego do wczoraj tego typu problemy były mi obce. Nie planujemy na razie dziecka, dlatego taka "niechciana" ciąża byłaby dla nas powodem do zmartwień i chciałabym się dowiedzieć, czy istnieje możliwość, że coś takiego miało miejsce.
Oczywiście, używamy prezerwatyw. Zwykle zanim mój chłopak dojdzie, mimo tego, wychodzi ze mnie, żeby nie było prawdopodobieństwa, że coś z gumki wyleci itd. Wczoraj, kiedy to zrobił, okazało się, że gumka zsunęła się. Robiliśmy to w pozycji "na stojąco", a raczej tak, że ja się trochę wypinałam, a on był za mną. Oczywiście, kiedy zorientowaliśmy się, że wytrysk był nie do gumki itd. to strasznie spanikowałam. Zaczęłam szukać tej gumki, myśląc, że została w środku, ale była ona przy samym końcu pochwy, leżała prawie pomiędzy pośladkami.
No i z tego powodu teraz trochę panikuję, bo wyobrażam sobie, że trysnął w okolice mojej pochwy, zanim zorientował się, że nie ma gumki; że ten "słynny" preejakulat którym straszą po forach znalazł się w tej gumce i może wyciekł, kiedy gumka się zsunęła...
Czy istnieje taka możliwość? Co sądzicie na ten temat? Ja za bardzo nie wiem, co sądzić, bo pierwszy raz spotkałam się z tym, że prezerwatywa się "zsunęła", zawsze dziwiłam się, jak to możliwe...

Dodam, że wydaje mi się, że jest to mój okres niepłodny, i według kalendarzyka, i po obserwacji śluzu, którego w ogóle ostatnio nie było. Ale mimo wszystko trochę panikuję.