Wczoraj zgłosiłam się do dr.hab. laryngologii zaniepokojona zmianą na języku. Laryngolog palpacyjnie zbadał język, stwierdził,że język jest miękki, nie ma cech nacieku, więc na pewno nie jest to zmiana nowotworowa( czego się obawiałam). Wizualnie wygląda to jak czerwone odstawjace grudki , język po tej stronie stał się zaczerwieniony i trochę bolesny. Wcześniej ( 2 tyg) pokazywałam to lekarzowi pierwszego kontaktu kazał mi psikać to Tantum Verde. Nie dało to szczególnych efektów, trochę pomógł Sachol. Wizyta u laryngologa trwała godzine, sprawdził mi lusterkiem też gardło. Stwierdził,że wyglada to jak zmian pourazowa od krawędzi zębów, co zakwestionowałam bo w miejscu zmiany nie ma kontaktu z zębem Laryngolog potwierdził to sprawdzając to ponownie. Nałożył mi na tę zmianę i język z boku na gaziku lapis, wypalając de facto błonę śluzową. Przyznam,ze dziś wygląda to strasznie. Grudki może i się zmniejszyły ale są nadal jako zmiany ziarnicowe ( coś takiego). Bardzo się boję,że tym zabiegiem np. rozbabarał mi jakąś podejrzaną zmianę i bedzie jeszcze gorzej. Dodam,ze mam do usniecia chirurgicznego górną ósemkę z malą torbielą i nie wiem teraz,czy od tego zepsutego zęba i rany na języku to się dodatkowo nie infekuje. Dzwoniłam dziś do lekarza. Powiedział,ze jego zdaniem nie ma mowy o zmianie nowotworowej, nie ma ,,przerostu" jak to określi i podstawa jest miękka. Czy to naprawde wystarcza to oszacownia zmiany na języku. Z jednej strony chciałabym zaufać komuś z 40 letnim doświadczeniem, z drugiej - nie wiem czy lapisowanie nieokreslonych etiologicznie zmian na języku jest czymś czemu można ufać. Na dodatek mam wrażenie ,że po tej stronie na szyi mam delikatnie powiekszony węzeł chłonny, choć lekarz tego nie potwierdził. Co robić? czy powinnam się martwić, czy w ten sposób mozna było naruszyc jakieś ,, draństwo". OD 2 tyg jestem na antybiotuku ( dodatni test westrern blot na boleriozę), Nie wiem już co mam myśleć. Jak długo goi się taka wypalona sluzówka?