Tak więc 17 września złamałem czwarty palec (serdeczny) lewej ręki. Pojechałem tego dnia do szpitala, zrobili mi prześwietlenie, wsadzili w szynę i na dobrą sprawę nie powiedzieli nic. Miałem przyjechać za tydzień. Palec puchł i puchł no i oczywiście bolał. W końcu nadszedł ten dzień i wpadłem tym razem do przychodni, w której był inny lekarz. Powiedział, żeby zrobić prześwietlenie jeszcze raz. Zobaczył tam złamanie z przemieszczeniem. To fakt, bo palec był nienaturalnie wygięty... Świeżo po złamaniu byłem zszokowany jego wyglądem, zanim jeszcze spuchł. Powiedział jeszcze, że on nie podejmie się leczenia tego palca i wysłał mnie na chirurgie ręki w Szczecinie. Połaziłem w szynie kolejne parę dni. Nareszcie pojechałem do tego Szczecina no i tam lekarz mnie zestresował tym, że chyba trzeba będzie to operować, ale on sam nie podejmie takiej decyzji i musi skonsultować się z drugim lekarzem. Za trzy kolejne dni przyjechałem znów już do tamtego innego doktora z którym ten poprzedni miał się konsultować. No i dobra, powiedział, że operacja nie ma sensu i on sam lekko nastawi mi tutaj na miejscu i znieczuli. Palec wyglądał strasznie, był dwa razy większy niż normalnie. Wyssał mi jakiś płyn i zaczął "nastawiać". Ból jakiś tam był, ale chyba jeszcze działało znieczulenie. No i mówią mi, że mam wysoki próg bólu. Jestem po paru złamaniach. I po tym wsadził mi rękę w gips na dwa tygodnie. Po tych dwóch tygodniach oglądał znowu mojego palca i mówił, że dobrze się zrasta, ale tylko mi dołożył gipsu i kolejne dwa tygodnie. I byłem u lekarza teraz w piątek. Nie było tego co wsadzał mi dwa razy w gips, ale za to był ten poprzedni. No i on stwierdził po kolejnym prześwietleniu, że słabo zrośnięty i, że jeszcze trzy tygodnie pochodzę w szynie. No i taka historia ta mojego palca. I tutaj mam pytanie. Czy coś nie tak może być z moimi kośćmi? Czy ta kuracja nie trwa czasem za długo? Czy to normalne, że palec przy takim złamaniu zrasta się tak długo? I ile ewentualnie mógłbym dostać odszkodowania z PZU?


Pozdrawiam.

Maccm.