Witam, 3tyg. temu doszło u mnie do złamania tylnej krawędzi nasady dalszej lewej kości piszczelowej (kostka). Po 2tyg. poszedłem na wizytę kontrolną do chirurga, ten odesłał mnie do ortopedy (rozumiem to) musiałem iść do niego z tego względu, że kończyło mi się zwolnienie, a do żadnego ortopedy nie było wolnego terminu. Udało mi się wcisnąć do ortopedy telefonicznie, wczoraj miałem wizytę (tj.25.07.17). Powiedziałem ortopedzie, że mam luz w gipsie (jak mnie gipsowali noga była bardzo opuchnięta) i na pięcie mam przetarty gips, praktycznie mogę dotknąć pięty i chciałbym żeby może zrobił mi prześwietlenie i zmienił gips, bo wydaje mi się, że tak to powinno wyglądać, chciałem się dowiedzieć czy dobrze się zrasta itp. On natomiast odparł mi "młody Ty nie będziesz mi mówił jak mam Cię leczyć" i w zupełności nie zrobił nic, oprócz przeczytania mojego szpitalnego wypisu, po prostu kazał mi przyjść jak będzie mi się kończyć zwolnienie. Nie chcę mówić o słowach które pojawiły się w mojej głowie. Piszę Tu, bo może sam dowiem się więcej . Chciałbym dowiedzieć się czy konieczna jest zmiana gipsu i prześwietlenie, bo jeśli tak to będę musiał umówić się prywatnie i chciałbym żeby te czynności były wykonane poprawnie. Chodzi o kostkę nie chcę tego bagatelizować i tak już jest złamana. Chcę ją doprowadzić do jak najlepszego stanu używalności. Będę musiał przecież schudnąć po 6 tyg.(oby tylko) leżenie i jedzenia.
Pozdrawiam