Witam.
Dostałam się po raz pierwszy na to forum, nie wiem nawet czy piszę to w odpowiednim miejscu, ale potrzebuję 'małej' porady specjalistów.
Tak więc: Moja mama postanowiła wybrać się do stomatologa po jakiejś może 20letniej przerwie.. Jak nie dłużej. No wiadomo zęby nie były najlepszej jakości u góry miała już zrobioną protezę wcześniej, teraz chciała zrobić na dole. A zęby od czasu 'młodości' nie były ale leczone ani usuwane. Tak więc przez ten czas wdawały się różne zapalenia bóle w okolicach uszu, złe samopoczucie itp. Na pierwszej wizycie u dentysty wyrwano jej kilka zębów na dole, kilka pozostawiono do naprawy. Wróciła do domu, wiadomo ból po wyrwaniu musiał doskwierać, miejsca te miały się goić i faktycznie z jednej strony było wszystko dobrze ale druga cała jej spuchła i strasznie bolała..Nawet tabletki przeciwbólowe nie pomagały. Przy następnej wizycie mama powiedziała dentystce o tym bólu i że wyczuwa że ma coś w dziąśle, w okolicach szczęki i czuje mały guzek na szczęce. Pani stomatolog sprawdziła zdjęcie rtg na ktorym nic zresztą nie było widać, zajrzała do jamy ustnej i też nic. Tak więc napisała skierowanie na zdjęcie tomograficzne. Po wykonaniu tego zdjęcia i powrocie do pani stomatolog, ta powiedziała że niby widzi jakiś pozostały kawałek zęba? czy jakąś małą cząstkę.. I trzeba wykonać zabieg chirurgiczny, który następnie wykonała (była stomatologiem -chirurgiem), jednak nie dostała się do tego fragmentu pomimo rozcinania dziąseł, męczenia, gdyż znajdował się za blisko jakiegoś naczynia który mógł spowodować paraliż twarzy czy coś.. (Przepraszam za brak szczegółów ale nie znam się na tym dokładnie). Po wykonaniu tego zabiegu przekazała mamie informacje że może to być Ziarniniak, wspomniała też coś o nowotworze. Mama wróciła kompletnie załamana, obolała.

Proszę o jakieś porady do tej sytuacji, co to może być? Czy jest to niebezpieczne? I co zrobić w takiej sytuacji? Gdzie się udać? Proszę o możliwą jak najszybszą odpowiedź.

Pozdrawiam.