Witam,
od ponad miesiąca obserwuję bolące podłużne powiększenie w okolicy pachwiny (właściwie niedaleko jądra). Przypuszczam, że jest to powiększony węzeł chłonny. Od czasu do czasu pojawia się również ból kłujący w pachach, jednak nie umiem stwierdzić, czy węzły są powiększone również i tam. Nie mam żadnych ran w okolicy. Odwiedziłem lekarza, który zlecił badania krwi. Wyniki krwi są w normie. Lekarz powtórnie zbadał okolicę pachwiny i powiedzial, że mam po prostu czekać, aż węzeł się ustabilizuje. Nie dostałem żadnych leków, mam tylko zdrowo się odżywiać. Dodam jeszcze, że dużo wcześniej przechodziłem przeziębienie i leczyłem się domowymi sposobami.

Mimo wszystko trochę się niepokoję. Powiększenie w okolicy pachwiny raz się zmniejsza, raz powiększa, ból jednak nie ustępuje (ból nie jest samoistny, występuje tylko w przypadku ucisku, bądź podrażnienia podczas chodzenia). Generalnie czuje się dobrze. Choć zdarzają się dni, że miewam bóle głowy, choć nie mam wysokiej temperatury, wspomniany, klujący ból w pachach również się pojawia, czuje się przemęczony, mam zaczerwienione gardło z taką dziwną fioletową plamką, choć mnie ono nie boli.

Czym może być zmiana w pachwinie? Dodam, że nie ma ona wyglądu typowego guzka, tylko bardziej charakter jakby podłużny. Jeżeli może to być węzeł, to ile "typowo" może on być powiększony/bolący? Czy warto jeszcze raz odwiedzić lekarza? Czy smarowanie zmiany propolisem może przynieść jakąś poprawę?