Choruje na tą chorobę już dłuuugi czas, a leczę się od 4 miesięcy. W dużej mierze udało mi się poradzić sobie z tym problemem - nie mam już zaparć, żadnych ucisków w brzuchu, ani ogromnych wzdęć, ciągle widzę jakiś postęp i czuję się o wiele lepiej. Ale o ile lepiej się czuje to dokładnie o tyle gorzej mi się śpi. Myślę, że mogę wyeliminować wszystkie inne możliwe przyczyny.
Moja dieta w tym momencie opiera się na produktach wysokobłonnikowych, naturalnych, dużej ilości wody i stopniowo zaczyna ona wracać do normalności i przypominać dietę normalnego człowieka (nie jem słodyczy, nic specjalnie tłustego, żadnego alkoholu, kawy). Jem też dużo mniej niż wcześniej, bo nie czuję już takiej potrzeby nagłego objadania się, a posiłki stały się bardziej regularne.
Jeżeli chodzi o ćwiczenia fizyczne to przez długi czas ćwiczyłam codziennie i z wielkim trudem udało mi się podnieść moją kondycję fizyczną do całkiem wysokiego poziomu aczkolwiek rozmyślnie ograniczam teraz wysiłek fizyczny ponieważ wydaje mi się że wywołuje on niekontrolowane napady głodu i pewne oznaki niedożywienia, tak jakby mój organizm nie był w stanie nad tym nadążyć. Nawet przy długotrwałym spokojnym wysiłku (bieganie bez znacznego podniesienia tętna) mój organizm najwyraźniej nie spala tłuszczu i wykorzystuje jedynie to co zjem, a jelita i żołądek nie zdążą tego wszystkiego mu dostarczyć. Nie mam jednak żadnych problemów z utrzymaniem normalnej wagi ciała.
Największym moim problemem jednak w tym momencie jest brak snu, jak zasypiam to budzę się co chwilę i trwa to już co najmniej 2 miesiące zwiększając coraz bardziej nasilenie tak że moje ogromne wory pod oczami są bardzo widoczne i odczuwam także duże zmęczenie szczególnie rano jak mam wstać i wieczorem jak próbuje zasnąć co często trwa nawet i po cztery godziny. Wcześniej zanim przeszłam na dietę spałam normalnie.
W moim przypadku ten IBS nie ma dużo wspólnego ze stresem ani nawet stanami lekko depresyjnymi (które występowały wcześniej, ale były bezpośrednio związane z tym, że bardzo źle się czułam praktycznie codziennie). Stres nie nasila moich objawów i nie ma praktycznie żadnego wpływu, zresztą raczej go unikam. Nie znajduje w tych problemach z zasypianiem żadnych psychicznych przyczyn - tak samo nie umiem spać jak jestem bardzo szczęśliwa i tak samo jak coś mnie denerwuje i tak samo w normalnych spokojnych sytuacjach.
W leczeniu tych moich problemów jelitowych bardzo pomagały mi różnego rodzaju suplementy diety, różne ziołowe herbatki, bakterie probiotyczne, Iberogast, które w sposób łagodny wprowadzały tam jakiś wolny bo wolny ale jednak postęp w uspokojeniu tego wszystkiego. Zastanawiam się teraz czy ma sens próbować substytuty diety takie jak L-Tryptofan i L-Tyrozyna (które są jednak drogie dlatego nie chcę ich kupować bez wcześniejszej konsultacji i też nie chcę sobie jeszcze jakoś zaszkodzić)? Może jest jakieś jedzenie, które pomoże mi zasnąć (np coś co mogłabym zjeść na kolację) i jednocześnie nie zaszkodzi mi na jelita? Aczkolwiek wolę już nie spać niż wrócić do tego co było wcześniej...