Witam
(Ten wstęp można pominąć, jest to bowiem krótka historia o mnie dla rozjaśnienia sytuacji)
Mniej więcej w wieku 11-13 lat, kiedy to wypadają i rosną nowe zęby itp., byłem u dentysty i powiedział mi, że mam nieprawidłowy zgryz, który będzie trzeba skorygować. Po 3 latach znów trafiłem do tego samego dentysty, który załamał swoje ręce jak zobaczył moje górne jedynki. Porównał je do kartek papieru bo są naprawdę cienkie, w dolnej części bowiem jest już tylko samo szkliwo, które normalnie prześwituje. Jak najszybciej więc skierował mnie do najbliższego ortodonty.
(Koniec wstępu)
Ortodonta załatwił mi aparat, skierował na usunięcie ósemki i ogólnie ma tam jakiś plan leczenia. Od około pół roku noszę aparat zdejmowany. Jednak moim największym zmartwieniem są te 2 górne jedynki, które nie dość, że są poszczerbione, zniekształcone i przeźroczyste, to się jeszcze kruszą. Wystarczy, że dostanę piłką na WFie w łeb, zacisnę za mocno zęby i już czuje drobny proszek (szkliwo) na języku.
Pytanie, co można zrobić w takiej sytuacji? Ortodonta powiedział, że na razie trzeba skorygować tą wadę zgryzu bo dolne jedynki zbyt głęboko wchodzą na górne (stąd ich zdarcie). Staram się uważać na te jedynki, ale nie można cały czas myśleć tylko o tym, żeby nie wywalić się na chodnik i nie zniszczyć sobie zębów jeszcze bardziej.