+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 2 z 2

Temat: Zbyt mocno kocham Tatę...

  1. #1
    ajka113
    Guest

    Zbyt mocno kocham Tatę...

    Mój problem polega na tym,że zbyt mocno kocham Tatę... Zawsze kochałam Go bardziej niż Mamę. Z wszystkimi problemami biegłam do Niego. Wiele rzeczy robilismy zawsze razem. Tata często mówił mi,że mnie kocha. Tata był podporą,opoką. Żyło nam się po prostu dobrze. Wszystko byłoby wspaniale, ktoś mógłby pomyśleć. I było do momentu kiedy 2 lata temu dowiedzieliśmy sie,że Tata ma nowotwór.... Szok, niedowierzanie,taki dobry człowiek, dlaczego... Zrobiono Tacie operacje,jakoś to przeżyłam i wierzyłam,że będzie dobrze. Znowu do czasu... Tydzień temu dowiedzieliśmy się,że Tata ma przerzuty. Wpadłam w dziką rozpacz. Nie mogłam jeść,pić ,ciągle płakałam,trudno było mi nawet oddychać, Po prostu wyłam z bólu. I do teraz tak jest. Mam napady lęku kiedy zastanawiam sie jak to będzie gdy Go zabraknie,jak przeżyję pogrzeb i żałobę. Nie umiem sobie tego wyobrazić bo natychmiast wpadam w szał...Tatę czeka chemio i radio terapia... Wiem jednak,że nie pożyje zbyt długo. Nie będzie Go na moim weselu,nie zobaczy moich dzieci. Gdy to piszę, płaczę z bezsilności. Tata ma wysoki poziom lęku.Patrzy na mnie bezradnymi,smutnymi oczami dziecka. Czuję się chora. Chora bo zbyt mocno kocham, zbyt mocno,żeby pozwolić Mu odejść. Ta miłość obruciła sie przeciwko mnie. Jestem egoistką, bo myślę o sobie, o tym że JA sobie nie poradzę,gdy Taty zabraknie. Ciężko mi teraz patrzeć na Tatę, na jego cierpienie. Treścią mojego życia jest paraliżujący mnie LĘK. Wiem,że potrzebuje specjalisty.Problem w tym,że nie wierzę w psychologów. Jedynie leki uspokajające dają chwilową poprawę.Ale czy psychotropy będą za mnie żyć?

  2. #2
    beny11 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2013
    Postów
    13

    Mój tata na szczęście w ostatniej chwili został uratowany, choć musi się teraz pilnować i cała rodzina nadal żyje w napięciu. Różnie może przecież się zdarzyć. Na szczęście w tym trudnym okresie praca wypełniała mi czas. Paradoksalnie praca z której się zwolniłem, bo wykańczała mnie psychicznie i fizycznie wtedy była pomocna. Czasami coś co jest złe później okazuje się, że wywarło pozytywny skutek. Nie zawsze dobro przynosi dobre efekty i odwrotnie. Ale może bez filozofii. Dla mnie mój tata również jest wzorem i okres choroby odbił się na mnie. Ostatnio doszedłem jednak do wniosku, że nie ma co się zbytnio przejmować jak to będzie gdy kogoś przy nas zabraknie. Prędzej czy później to nastąpi i raczej nigdy nie będziemy na to przygotowani. Nawet jakbym miał 80 lat, a moi rodzice ponad 100 to tez bym to przeżywał. Nie znaczy to jednak, że mamy być nieczuli czy obojętni, raczej chodzi o to, żeby wykorzystać ten krótki czas jaki nam dano. Przecież moi rodzice będą żyli we mnie - nie tylko w pamięci, ale także w sensie przekazania genów i sposobu życia. Ilość spędzonego czasu z bliskimi osobami zawsze będzie niewystarczająca. Zawsze pojawi się stwierdzenie: było tyle spraw do zrobienia i omówienia. Musisz żyć - właśnie ze względu na swego Tatę. Przecież tylko ty będziesz pamiętać wspólnie spędzone chwile. Nikt cię w tym nie zastąpi. Piszesz, że relacje między wami były wzorowe - dlatego ty tą atmosferę musisz przenieść na rodzinę którą założysz. Jeśli masz z kim to porozmawiaj o swoich obawach, nie duś ich w sobie. Ja nie miałem nikogo kto by mnie wysłuchał i zrozumiał. Wykorzystałem sam siebie jako słuchacza i mówcę. Ktoś by pomyślał, że to wariactwo, ale trochę pomogło. Coś jest w człowieku, że musi się wygadać i to mu przynosi ulgę. Teraz pisząc to pomagam przede wszystkim sobie samemu. Nie liczę, że ktoś to przeczyta tak jak i wiersze zamknięte w szufladzie. Trudno jest pocieszyć kogoś cierpiącego - zawsze coś źle się powie. Stawiane rady wydają się proste, ale przecież życie nie jest proste. Mam nadzieję, że poradzisz sobie z bólem. Psychologiem może być każdy - przecież nikt nie powie ci wielkich mądrości po których wszystko będzie w porządku. Trzeba to z siebie wyrzucić - opowiedzieć o swoich lekach i obawach o wszystkim tym co leży na sercu. Można to też spisać. Częściowo już to zrobiłaś powyżej. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Pozdrawiam.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. duszności, dziwne odczucie mocno bijącego serca
    Przez forDay w dziale Forum kardiologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 07-01-2012, 21:17
  2. kocham go pomocy
    Przez andrzelika1994@o2.pl w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 06-21-2012, 15:34
  3. Część stopy się mocno poci
    Przez swep33 w dziale Forum dermatologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 10-25-2011, 12:44
  4. Zbyt częste wypróżnianie
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum gastrologiczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 10-03-2011, 16:22
  5. Zbyt wysokie TSH
    Przez EwaGałka w dziale Forum endokrynologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 12-16-2010, 12:02

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246