Witam. Miesiąc temu mój dziadek zatruł się jadem kiełbasianym. Na początku myśleliśmy, że to zwykłe zatrucie pokarmowe (na początku wymioty i biegunka trwające przez 4 dni), potem jednak wszystko powróciło i został zabrany do szpitala. Nie mógł nic jeść, stać na nogach, zaczął widzieć podwójnie, stwierdzono u niego zatrucie jadem kiełbasianym. W miejscowym szpitalu stracił oddech, przewieziono go do większego miasta, gdzie został podłączony do respiratora. Zaczęto mu podawać antybiotyki na odtrucie. Po tygodniu w pobycie w szpitalu stwierdzono u niego również zapalenie płuc. Zaczęto mu podawać coraz więcej leków, po których mój dziadek strasznie zaczął puchnąć. Dodatkowo miał porażone mięśnie (wynik zatrucia jadem). Wczoraj zrobiono mu tracheotomię, ponieważ wyrywał sobie wszystkie rurki z ust. Dostaje silne leki na uspokojenie i usypiające. Lekarze w tym szpitalu nie umieją powiedzieć nic konkretnego, mam nawet wrażenie, że oni sami nie wiedzą co mają robić z tym przypadkiem. Dziadek oddycha przy pomocy respiratora i jest ciągle usypiany. Ostatnio przy jednej z wizyt ruszał brwiami, krzywił usta jeśli dotknęłam jego skóry. Czy ktoś wie, gdzie w szpitalu w Polsce leczono przypadki zatrucia jadem? Bardzo chciałabym to skonsultować z innymi szpitalami, być może szpital, gdzie leczono pacjentów z takim przypadkiem umiałby bardziej pomóc mojemu dziadkowi? Bardzo proszę o pomoc.