Witam,
Problem zaczął się kilka dni temu kiedy to obudziłam się z zatkanym lewym uchem. Próbowałam wszelakich sposobów by je odetkać - bez skutku.
Postanowiłam przeczekać by ucho "odetkało się same". Nazajutrz do uczucia zatkanego, pełnego ucha doszedł potworny ból oraz gwizdy.
Jedzenie i mówienie sprawiało mi ból . Ze względu na mocny ból często łapałam się za chore ucho i wyczułam guzek wielkości grochu pod/za uchem we wgłębieniu obok szczęki. Odwiedziłam lekarza w przychodni, który uważnie wysłuchał moich dolegliwości i stwierdził podejrzenie zapalenia ucha zewnętrznego jednocześnie skierowując mnie do laryngologa. Pan doktor przepisał mi również krople do uszu Dicortineff dla złagodzenia bólu. Do szpitala na oddział laryngologiczny przyjechałam jeszcze tego samego dnia. Niestety wizyta okazała się kompletną stratą czasu, ponieważ po 3min. badaniu zalecił mi pójście do laryngologa dziecięcego (mam 16 lat) . Nie zdążyłam powiedzieć o wszystkich moich dolegliwościach, gdy ten już wyprosił mnie z gabinetu. Nie rozumiem dlaczego potraktował mnie jak kolejną małolatę, która wymyśla sobie choroby żeby tylko nie iść do szkoły . Po tym zdarzeniu do laryngologa dziecięcego oczywiście nie poszłam. Dziś (5 dzień) ból nie jest już aż tak dokuczliwy, lecz uczucie zatkania, guzek pod uchem, gwizdy, oraz ból przy mówieniu i jedzeniu (aczkolwiek mniejszy) wciąż występują. A oto kilka moich pytań:

1. Czy to rzeczywiście było zapalenie ucha zewnętrznego?
2. Czym był guzek?
3. Czy ucho 16-latki różni się czymś od ucha dorosłej osoby?
4. Czy za pomocą kropli Dicortineff mogę całkowicie wyleczyć moje ucho?
5. Czy jest coś, co mogę jeszcze zrobić by wyleczyć ucho?

Z góry dziękuję za wszystkie udzielone odpowiedzi . To dla mnie bardzo ważne.