Szanowni Państwo

Od jesieni ubiegłego roku posiadam wyraźnie zaczerwienioną żyłkę na prawym oku, którą można zauważyć między tęczówką a punktem łzowym. Czasem, np. po dłuższym posiedzeniu przed monitorem, krwawienie jest intensywniejsze i "rozlewa się" na większą część opisanego obszaru białkówki. Oko mnie nie boli ani nie swędzi, ale wygląda to nieładnie i wciąż nie daje mi spokoju, gdyż czytałem, że takie objawy mogą towarzyszyć poważniejszym chorobom.

Najpierw miałem trzy lub cztery wizyty u okulisty, który przepisywał mi antybiotyki w postaci kropel do oczu na zapalenie. Rezultat żaden.

Ostatnio, wizyta u lepszego specjalisty, który kompleksowo zbadał mi wzrok. Stwierdził, że to być może sprawa przemęczonych oczu. Wykazał minimalną wadę wzroku, ciśnienie oczu było ok, zalecił okulary z antyrefleksem do komputera, zareplikował krople typu "sztuczne łzy" i maść dexamytrex.

I na razie znowu żadnych rezultatów. Gdy nie korzystam z komputera jest na tyle "ok", że widać "tylko" tę jedną żyłkę.

Co najgorsze, kolejna wizyta najwcześniej w lipcu, bo prywatnie mnie nie stać.

Dodam, że jestem uczulony na pyłki traw (w okresie późnej wiosny i latem stosuję Zyrtec) oraz kurz. Mam też powiększone migdałki, choć od około 3 lat nie przechodziłem angin i nie zdecydowałem się na ich usunięcie.

Ciśnienie 120/80. Dawno nie robiłem badań na cukier czy krew. Co to do cholery może być?