Witam


Mój tata (50 lat) niespełna trzy tygodnie temu trafił do szpitala z podejrzeniem wody w lewym płucu. Woda miała zajmować 3/4 płuca. Przez tydzień pobytu w szpitalu tata nie gorączkował, miał problemy z oddychaniem oraz kaszel. Bardzo stracił na wadzę. Wcześniej zachorował, jak twierdził po prostu się przeziębił...Nie dał zmusić się na pójście do lekarza, mało tego, poszedł do pracy. Jak wynika z jego opowiadań idąc do pracy wywrócił się i podejrzewał, że otłukł sobie żebra...po kilku dniach zgodził się pójść do lekarza. Po prześwietleniu dostał natychmiastowe skierowanie do szpitala. Tam, po tygodniowych badań stwierdzono u niego ropniaka na płucu, jego stan, jak powiedział lekarz, był bardzo poważny. Zaczęto ściągać ropę za pomocą punkcji. Udało się ściągnąć ponad litr. Na drugi dzień po punkcji tata stracił przytomność. Przeniesiono go na odział intensywnej terapii, wprowadzono w śpiączkę farmakologiczną, która jest utrzymywana od 6 dni. Czwartego dnia od przeniesienia na oiom stan taty był krytyczny. Stwierdzono u niego coś na podobieństwo sepsy. Zapaleniu uległ cały organizm, drugie płuco przestało pracować, wysiadały nerki. Był na 100% tlenie, do tego dializa nerek. Następnego dnia było już lepiej, płuco podjęło pracę, wyniki wyszły dużo lepiej. Dzisiaj, czyli cztery dni po tej "sepsie" tacie podają już tylko 60% tlenu. Wciąż utrzymują go w śpiączce, gdyż jak stwierdził ordynator jego stań jest niestabilny. Jest jedna rzecz jaka mnie martwi. Otóż, od tych kilku dni lekarze wciąż nie znają źródła tej bakterii, która zaatakowała cały organizm. Mówią, że szukają. Co o tym myślicie? Na czym polega takie "szukanie"? Czy ktoś może mi wytłumaczyć, powiedzieć coś więcej o całej tej sytuacji? Dziś usłyszałam, że w miejscu ropniaka zrobiła się dziura, to płuco praktycznie się rozpadło. Martwi mnie też fakt, że tata w drugim tygodniu pobytu na normalnym oddziale zaczął wysoko gorączkować, codziennie 39 stopni, może przez to stracił przytomność...Jakie mogą być powikłania takiego zapalenia całego organizmu? Czy fakt, że to drugie płuco podjęło prace, może dawać nadzieję?

Będę wdzięczna za odpowiedź.

Pozdrawiam!