Witam.
Moje dziecko w piątek zachorowało. Córka skarżyła się, że spała tylko 2 godziny! Okazało się, że ma gorączkę 38,3*C stopnia. Temperatura utrzymywała się przez cały dzień. Od tego dnia nie może spać, max. 4 godziny dziennie. Od wczoraj jest osłabiona, ma około 35 stopni temperatury.
To nie wszystko. Ona strasznie kaszle, od wczoraj skręca się z bólu, nie jest w stanie robić tego "normalnie". Głównie leży, przemieszcza się na "trasie" łóżko-łazienka i z powrotem. Wczoraj, po przejściu kilku metrów dostała takiego ataku kaszlu i musiała usiąść na podłodze z wycieńczenia. Podejrzewa, że może być to zapalenie płuc lub oskrzeli. Dodam jeszcze, że niespełna dwa lata temu przeszła właśnie ciężkie zapalenie płuc, przeleżała miesiąc w domu, na silnych antybiotykach, co nie pomagało.

Nie mniej jednak, teraz jest jej ciągle niedobrze, nie ma apetytu, choć dużo pije czuje się odwodniona, ma napady, ataki kaszlu, podczas których właśnie się skręca z bezsilności, boli ją głowa, kręci się w niej.
Czy lekarz może położyć ją do szpitala?