Witam, opiszę mój problem od początku.[7.04.2017] Ból jąder, pachwiny i podbrzusza zaczał się od dotknięcia jakiegoś newralgicznego punktu w okolicy krocza(moszny) .[10.04.2017] Myślałem, że to przepuklina - wybrałem się do chirurga - stwierdził że lewy kanał pachwinowy jest powiększony.[10.04] Później wybrałem się do dobrego lekarza w okolicy - stwierdził zapalenie jąder - przepisał antybiotyk i jakieś tabletki krążeniowe. Po tych tabletkach strasznie zaczęły mnie boleć nogi. Brałem je 3 dni. [18.04.2017]Wybrałem się do urologa - stwierdził żylaki powrózka nasiennego i brak zapalenia jąder(2 różne antybiotyki brałem 5 dni łącznie ) - nakazał nie brać żadnych tabletek.[25.04.2017] Tydzień później wybrałem się do szpitala (ze skierowaniem od urologa) - potwierdzili żylaki i stwierdzili zapalenie jąder mimo że od ponad tygodnia nie brałem już antybiotyków a jądra mnie nie bolały. Doskwierał i doskwiera mi ból nóg od czasu wzięcia antybiotyków. Moje pytanie jest takie. Jak to możliwe że zapalenie jąder pojawiło się od momentu gdy dotknąłem jakieś newralgicznego punktu na jądrach. Czy jest możliwe żebym dotykiem(dość mocnym) coś uszkodził, jakąś żyłę, układ limfatyczny czy cokolwiek ? Jądra wyglądają na obrzęknięte ale czy jest to zapalenie jąder, początkowy ból nie był aż taki mocny. Co o tym wszystkim sądzicie.