Witam!

Mam do Państwa pewne pytanie, trochę się wstydzę czy też boję się odpowiedzi... Postaram się problem szerzej opisać.

Otóż ogólnie okresy mam różne, tzn... zawsze występują, często są opóźnione o kilka dni, czasem wypadają tak... 30/31 dnia. Jednak prędzej czy później się pojawiają. Tylko tym razem zdarzyła się sytuacja nietypowa... 31 dnia, kiedy już właściwie powinnam się okresu spodziewać, nastąpiły spore ilości śluzu (nie ukrywam, że jestem seksualnie aktywna i ... jeśli to zmienia postać rzeczy, bardzo często seks uprawiam). W każdym razie zauważyłam coś zaskakującego. W tym śluzie pojawiały się nieduże ilości krwi, albo na bieliźnie zostawał mi taki różowy kolorek. Czasem tak mi się okres zaczynał i następnego dnia miałam już normalnie okres. Tym razem nie... Krew pojawiała się w bardzo niewielkich ilościach (to właściwe takie nitki w śluzie były) przez chyba 2 dni, po czym znikła i wciąż mam spore ilości śluzu (śliskiego, takiego właściwie mokrego). Czekam już 4 dzień i nic... bolą mnie plecy, trochę podbrzusze i okolice jajników, co zazwyczaj sugerowało zbliżający się okres. Dodam jeszcze, że jestem w okresie przedsesyjnym na studiach i często bywam zestresowana i jestem ogólnie człowiekiem nerwowym.

I teraz mam 2 pytania:
- Może zabrzmi to infantylnie, ale czy to może być objawem ciąży?
- A jeśli mam czekać dalej na okres, to ile dni oraz co może oznaczać ta dziwna krew w śluzie?

Za wszelkie odpowiedzi z góry dziękuję i pozdrawiam!