mam ogromny problem.moja babcia(lat 83) od dluzszego czasu(tj 2 tyg)miala problemy zdrowotne.rozpoczęło się uproczywym suchym kaszlem.zmniejszyl sie jej rowniez apetyt,co zrozumiale gdy jest sie chorym.kupiłam jej różne leki ,jednak nieco pozniej zaczeła niekiedy strasznie głosno oddychać,niemal rzęzic.babciua upierała się ,że nie chce wizyty u lekarza,więc najpierw ,uprzednio radzac sie lekarza,kupiłam jej syrop na oskrzela,odktuszający i inne leki wspomagające.jeśli to ostatecznie by nie poskutkowałby w kilka dni wiadomo,że poszlibysmy w końcu do lekarza.efekty jednak byly zadowalające-kaszel zmienijszył się i zaczeła oddychać normalnie.niespodziewanie kilka dni pozniej dostała ataku ,nie mogla złapać oddechu , okropnie rzęziła i wymiotowała jakims płynem.w szpitalu stwierdzono zalanie jednego płuca.po natychmiastowej interwencji pogotowia , w szpitalu ponownie miala atak.co robic?wiaodmo ,że każda choroba jest w jej wieku śmiertelna(podkreslam wiek mojej babci )jednak czy istnieje szansa wyleczenia?szukałam rozmaioitych inf na ten temat jednak nigdzie nie znalazłam rzetelnej odp. dziękuje z góry