Zagadka endokrynoligiczna...
Mam 37 lat klilka lat temu wykryto u mnie guz tarczycy (duży) wyniki badań idealne. Zalecono obserwować i niestety rósł
zrobiłam biopsje wyszła ok ale i tak kazano usunąc. Usunięto, dość szybko dopasowano mi hormon i wtedy okazało się że to
nowotwór pęcherzykowy.
W dniu przyjecia na onkologie brałam 200 mg euthyrox - u.
Podano mi jod, leczenie zakończone bez przerzutów. I tu się zaczyna problem.
Wróciłam do dawki 200 a moje samopoczucie było tragiczne, ospałość, wizyty
w wc co 9-10 dni i to z wielkim problemem, sucha łuszcząca się skóra, włosy, paznokcie to nawet szkoda pisać,
waga w górę o 5 kg, puchnę okropnie szczególnie rano po przebudzeniu (oczy jak szparki, palce serdelki, nogi)
Chodze od lekarza do lekarza - zmniejszenie dawki leku pogłębia moje odczucia, zwiekszyć nikt się nie odważył.
Co do badań - robie je co 4 tyg i Tsh mam 0,001 Ft4 1,79 (norma max 1,48) i wynik ten sie nie zmienia.
Reszta badań idealna -wapń, cukier, żelazo, morfologia.
Co jest nie tak? Co mam robić?
Nie chce mi się żyć. Kiedyś miałam inne marzenia a teraz? Iść do wc.... tak jak dawniej.
Może Państwo spotkali się kiedyś z takim przypadkiem?
Prosze o pomoc.
Oprócz w/w mam arytmie serca i biorę polfenon.