Witam. Zostałam ugryziona przez psa na ulicy na wakacjach, więc zalecono u mnie serie szczepionek Verobab. Szczepiono mnie przez cały miesiąc (5 szczepionek). Czasem czułam się po nich osłabiona, miałam zawroty głowy, ale wyczytałam, że to częsty skutek uboczny. Trzy dni przed ostatnią dawką obudziłam się jakby ze zdrętwiałą częścią lewej dłoni (poniedziałek), ale nie wiązałam tego ze szczepionką. Dzisiaj pojechałam na ostatnią dawkę do szpitala (czwartek), a zdrętwienie lewej dłoni wciąż się utrzymuje. Po przyjęciu szczepionki nic się nie działo. Jednak po około 25 minutach zaczęłam się czuć bardzo słabo, kręciło mi się w głowie a nogi miałam jak z waty. Czułam mocniej drętwienie w lewej ręce i mrowienie, drętwienie trochę w prawej. Później miałam uczucie, jakby drętwiała mi skóra głowy...nie umiem tego opisać, ale jakby chodziły mi mrówki po mózgu i jakby obijał mi się o ścianki, a czasem jakby mi coś naciskało na głowę. Następnie jakby zaczęła drętwieć mi twarz z góry na dół. Wystraszyłam się i chciałam jechać ponownie na pogotowie, ale stwierdziłam, że może sama zaczynam się "nakręcać", jednak uczucie było bardzo realistyczne. Czułam się bardzo dziwnie, nieswojo, jakbym nie panowała nad sobą, a dotykając się w twarz, czułam mrowienie. Po jakiś 30 minutach przeszło drętwienie i byłam tylko osłabiona. Po około 2 godzinach wszytko wróciło do normy, chociaż czułam się osłabiona. Do teraz jednak dalej lewa dłoń jest jakby ścierpnięta. Nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Chciałabym wiedzieć, czy jest to coś poważnego, czy zostawić to w spokoju.