Witam,

Mam 23 lata, jestem kobietą. Długo zastanawiałam się czy tu napisać, mam problem i nie potrafię sobie poradzić. Mam dość trudną przeszłość. Byłam z facetem 5 lat, jak kłóciliśmy się to nie wiedziałam o co mu chodzi, stosował mi kary psychiczne (ciche dni, mówił zagadkami, miał jakieś swoje zdanie, później je podważał, później znów wracał do tamtego zdania = jednym słowem robił mi pranie mózgu), zerwał ze mną. Teraz leczy się psychiatrycznie, bardzo to przeżyłam, minęło. Później były 3 inne bardzo krótkie związki, w których byłam uczciwa, ale każdy z nich mnie okłamywał. Teraz jestem z mężczyzną, którego kocham bardzo.. Ale zdążył już nie raz mnie okłamać w błahych sprawach. Za każdym razem moje zaufanie malało. Nie raz powie mi coś przykrego, na co ja płacze jak dziecko. On nie reaguje, płacze bardziej. Potrafi mnie doprowadzić do takiego stanu, że nie wierze że mnie kocha, bo kto by tak robił komuś kogo kocha? Później przeprasza, a ja na nowo mu wierze i tak w około.. Za każdym razem jest co raz gorzej. Co raz częściej myślę o samobójstwie, ale boje się tego zrobić, nie jestem na tyle odważna.. Choć raz się tak zdarzyło, że wyprowadził mnie z równowagi, skoczyła adrenalina, wzięłam nóż i zamknęłam się w łazience - nie udało się bo nóż był tępy. Boje się mówić komuś o tym bo powiedzą - wariatka, inni mają większe problemy i żyją.. wiem i ubolewam nad tym że myślę w ten sposób.. Ale chce pozbyć się myśli samobójczych i opracowywania planu wykonania.. Czuję że nikt mnie nie kocha na tyle na ile ja potrafię, boję się odrzucenia, nie zrozumienia. Oczekuję dowodów miłości, nawet w towarzystwie, bo wydaje mi się że mój mężczyzna woli koleżanki - jest przy nich szczęśliwszy (uśmiecha się, twarz promienieje), przy mnie zmęczony, brak czasu na rozmowę, brak docenienia i szacunku.. Jego wcześniejsze dziewczyny nie były wrażliwe.. Rozmawiam z nim, proszę go, błagam, że jestem wrażliwa że musi uważać na mnie jak na ,,jajko". Wracając do sedna - nie chce być smutna, nie chce płakać wciąż, nie chce myśleć o samobójstwie. Błagam pomóżcie!! Jestem wrażliwa? Przewrażliwiona? Czy chora? Bo gdy jestem szczęśliwa to cieszę się życiem i żałuję za te wszystkie prośby do Boga, żeby mnie stąd zabrał. Studiuję mgr, ale coraz bardziej jestem zrezygnowana.. Pomóżcie, proszę ..