Witam.

Nie chcę zajmować Państwu wiele czasu, więc przejdę do sedna. Jestem hipochondrykiem w stopniu lekkim (ostatnio mi zdecydowanie przeszło, nawet urojenia z HIV), ale niestety obawy przed zakażeniem ze strony pierwotniaka Naegleria fowleri nie mijają. Dzisiaj doszło do pewnego incydentu, przez który dostaje lekkiej paranoi.

Mianowicie, posiadamy basen kryty (jest "pod dachem" w pomieszczeniu + plandeka), nie korzystamy jeszcze z niego (poziom chloru w wodzie jest również niski). Mój wujek wpadł niestety na pomysł, aby wziąć wodę z basenu do wiadra i mnie oblać. Niby nic takiego (nie dostałem jakoś mocno, w nos chyba nic nie weszło), ale niestety u mnie wywołało to paniczny lęk przed chorobą.

Nie traktujcie mnie jak jakiegoś popaprańca, ale chciałbym usłyszeć Wasze opinie czy istnieje jakakolwiek szansa, że mogłem zostać zarażony.

Pozdrawiam .