Witam, wiem że ludzka głupota nie zna granic - tak samo jak moja, która jest pewnie jeszcze większa od innych. Boli mnie ząb od dwóch dni a moja dentystka wraca dopiero jutro. Brałem w tym czasie polopirynę i paracetamol. Ból czasem się zmniejszał, ale dosyć szybko wracał. Dzisiaj w akcie desperacji rozkruszyłem tabletkę polopiryny i wciągnąłem nosem połowę. Ząb w sekundę przestał boleć, ale teraz czuję się lekko odurzony - nie mam żadnych schiz czy coś w tym rodzaju, jedynie percepcja odbierania otoczenia lekko mi się zmieniła. Moje pytanie to: czy w ten sposób nie uszkodzę sobie płuc jeśli jakaś część polopiryny dostanie się do nich lub jakiegoś innego narządu? Jutro idę do dentysty i pewnie będzie po problemie, ale ból zęba trwający od dwóch dni potrafi doprowadzić do rozpaczy. Po nosie już półtorej godziny nie czuję żadnego bólu.