Witam zacznę od początku. Moja żona miała boleści rodzinna leczyła ja na serce. Pewnego dnia dostała boleści zabrało ja pogotowie gdzie okazało się że ma kamienie w woreczku żółciowy. Odbyła się natychmiast operacja woreczek usunęli założyli żonie dwa dreny jeden poperacyjnu drugi odprowadzał żółć miała też zapalenie trzustki. Z drenami leżała w szpitalu dwa tygodnie zaczęła wracać do życia jadła chodziła miała wracać do domu. Po usunięciu drenu który odprowadzał żółć.przez pielęgniarek dostała boleści brzuch zrobił się duży i twardy lekarze twierdzili że coś się nie zasklepilo po usunięciu drenu leżała tak cztery dni bo nie było lekarza laroskopisty i czekali do poniedziałku nie robiąc nic żadnych badań tym drugim dren odplywala żółć na szczęście. Po czterech dniach zrobili jej usg i natychmiast operacja że niby miła w płynie nerki żołądek dziś jest już po operacji leży na oddziale intensywnej terapii ma wypuszczony trzy dreny ma założona sondę obserwują czy płuca pracują. I moje pytanie jak mogło dojść do takiej tragedii czy nie mogli czegoś zrobić wcześniej tylko czekali cztery dni aż się pogorszy już nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim dlaczego tak się stało po usunięciu drenu ze wszystko zalało po usunięciu drenu.