Witam,
mój nieszczęśliwy wypadek miał miejsce 1.01.2015. Jak to większość ludzi tak i ja w sylwestra trochę wypiłem no i miałem problemy z koordynacją ruchową. Chcąc wrócić do pokoju aby położyć się spać upadłem (z racji tego ze mam 180 cm wzrostu to była to mniej więcej taka wysokość) i uderzyłem tyłem głowy w kafelki całym ciężarem swojego ciała bez żadnej asekuracji. Na drugi dzień również piłem alkohol i nie odczuwałem skutków tego upadku lub po prostu stwierdziłem, że czuję się źle w wyniku nadużycia alkoholu. Niestety mamy już 3 dzień od feralnego upadku, a ja nadal czuję się oszołomiony. Od 2 stycznia nie mam apetytu, a dziś rano było mi niedobrze ale staram się jeść mimo to. Boli mnie potylica dokładnie w jednym miejscu, a gdy np kichnę to odczuwam lekki ból w tym miejsc. Dodatkowo czuję się jakbym miał podniesione ciśnienie wewnątrz głowy i czuję dyskomfort po jednej stronie w odcinku szyjnym. Reakcja moich źrenic na światło jest normalna. Przy skręcaniu głową raczej nie odczuwam bólu. Przy upadku nie straciłem przytomności. Wiem, że powinienem zgłosić się do lekarza ale mam straszną awersję iż spędziłem w swoim życiu trochę czasu w szpitalu i chciałbym się dowiedzieć czy taki upadek może mieć jakieś poważne konsekwencje skoro jest juz 3 dni od tego całego faktu