Witam!
Piszę do Was, ponieważ mam 2 problemy, które nie dają mi spokoju,a lekarze nic konkretnego mi nie powiedzieli, ani żadnych badań nie zlecili.
Pierwszy z nich to taki, że od 4 roku życia mam dziwną wydzielinę z pochwy.Rozmawiałam z mamą i stwierdziła, że zaczęło się to od momentu, gdy byłam w szpitalu i lekarze robili mi badanie poprzez cewkę moczową,(chyba nazywa się to cystoskopia,ale nie jestem pewna), w każdym razie pamiętam, że było to mega nieprzyjemne, uczucie jakby lekarz wkładał igłę. Brrr .Niedawno gdzieś wyczytałam, że przy tym badaniu zaraża sie najwięcej osób różnymi bakteriami.Od tego czasu zawsze miałam pobrudzoną bieliznę,kolor tego śluzu byl żółty,chwilami zielonkawy i o nieprzyjemnym zapachu.Dodatkowo bardzo często miałam zapalenia pęcherza.Mama przy każdej wizycie u lekarza pytała dlaczego tak sie dzieję, twierdzili,że mój organizm się oczyszcza i przygotowuje do miesiączki,dlatego mam ten śluz. Miesiączkę dostałam w wieku 9 lat,więc mając nawet 6,jeszcze troche czasu do 9 było,więc to chyba co najmniej dziwne, że przez tyle czasu "organizm przygotowuje się do miesiączki" ??
Jako nastolatka mieszkając w internacie rozmawiałam z dziewczynami i żadna z nich nie miała tego problemu,oczywiście śluz miały, gdy nadchodziły dni płodne,ale tylko wtedy i potem miały spokój.A ja do momentu miesiączki noszę wkładki, ponieważ przez cały czas mam upławy.
Obecnie mam 22 lata, u ginekologa byłam pierwszy raz 3 miesiące temu,prywatnie. Zawsze się wybierałam i wybierałam do tego lekarza, a nigdy nie mogłam zebrać się w sobie by pójść. W końcu się zarejstrowałam,bo upławy się nasiliły,okolice intymne zaczerwieniły,pojawiło się swędzenie,pieczenie,"rybi zapach" i zaczęło mnie to wszystko niepokoić, dodatkowo naczytałam się różnych informacji w internecie i się wystraszyłam.Po wizycie okazało się, że jakiś grzyb jest, jaki to niewiadomo, ginekolog przebadał, zapisał antybiotyki doustne(dla partnera również) i dopochwowe.Po miesiącu przyszłam na kontrolę,wszystko okej,zalecił lactovaginal.Zapytał od kiedy współżyję -od pół roku, więc cytologii nie zrobi bo za wcześnie,mam przyjść za pół roku/rok na kontrolę. A, na pierwszym badaniu również zostało zrobione USG dopochwowe-niby wyszło wszystko dobrze.Minęły 3 miesiące,a upławy dalej mam takie jakie miałam przed zakażeniem. Czy to normalne ??

Drugi problem to taki, że z miesiąca na miesiąc mam coraz mocniejszą miesiączkę. Od zawsze przechodziłam ją źle - mdlałam z bólu, wymiotowałam, towarzyszy mi przy tym biegunka, jestem mega osłabiona, czasem nie mam siły nawet wstać z łóżka. Mówiłam o tym lekarzowi, zapisał w karcie,ale nic na to nie poradził,zapytałam się o jakieś tabletki, żeby złagodzić ból i obfitość, zapytał,czy biorę antykoncepcyjne -odparłam,że nie, on na to,czy chcę ? - Nie, no to nic się na to nie poradzi -usłyszałam. Jestem jakoś sceptycznie nastawiona do tabletek antykoncepcyjnych,mam jakieś chore fobie, że przytyję,albo biust mi urośnie, poza tym po co mam się faszerować antykoncepcją, skoro na dobrą sprawę jej nie potrzebuję, czy jest jakiś inny sposób na mniej dolegliwą miesiączkę ?? Tak wiem, mam głupie podejście....
A przede wszystkim chciałabym się dowiedzieć - czy to normalne, że taką mam ? Nie znam żadnej kobiety, która przechodzi to tak mocno jak ja.Moja mama i siostra też miały nieprzyjemne miesiączki,ale nie do tego stopnia. Bałam się, że może coś mi jest, czytałam różne głupoty w internecie, ale w USG niby wyszło wszystko dobrze.
Czy ktokolwiek mógłby mi coś poradzić,doradzić,uspokoić ?
Jeżeli podobny temat był już na forum to przepraszam najmocniej.
Pozdrawiam