Tydzień temu podano mi środki kontrastowe podczas badania rezonansu magnetycznego. Po badaniu musiałem odczekać 30 minut z wenflonem w ręce. Po upływie tego czasu, wenflon mi zdjęto. Muszę dodać, że mam chyba fobię związaną z pobieraniem krwi i innymi szpitalnymi rzeczami, dlatego przez te 30 minut trzymałem rękę wyprostowaną, nieruchomo.

Dwa dni potem w tej samej ręce pojawił mi się ból nerwowy (prawdopodobnie). Kiedy ręka w łokciu nie jest wyprostowana, wszystko jest w porządku. Kiedy natomiast odegnę ją na więcej niż 90 stopni, odczuwam ból w odcinku łokieć-palec wskazujący. W palcu i w pewnej części ręki ból jest największy. Im bardziej odegnę, tym bardziej zwiększa się nacisk. Gdy z powrotem zegnę rękę, wszystko wraca do normy. Ból nie występuje w pozostałych palcach tej ręki. Za wyjątkiem ostatnich dni, kiedy to czuję mrowienie w palcu nawet przy zgiętej ręce. Dodam jeszcze, że gdy nacisnąłem sobie miejsce zgięcia ręki przy ręce zgiętej, poczułem ten sam ból.
Jak się można domyślić, dla uniknięcia bólu trzymam rękę zgiętą.

Myślałem, że to krwiak podskórny, który naciska na nerw, ale krwiak powinien się wchłaniać, i z każdym dniem powinno być coraz lepiej, a nie gorzej. Oczywiście udam się do lekarza, ale teraz właśnie zaczyna się weekend i muszę czekać do poniedziałku. Co do środków kontrastowych, wykluczyłem, że mogą być przyczyną problemu. Jednak po podaniu ich odczułem silny ból w całym przedramieniu. Moja znajoma też taki ból relacjonowała. To normalne?

Czy moja autodiagnoza jest poprawna? I co mi poradzicie?