Dzień dobry,

mój problem trwa od kilkunastu miesięcy. Budzę się w nocy 2-3 w nocy z bólem głowy, zębów, twarzoczaszki (tak jakby nad zębami górnymi) i zatkanym nosem. Serce szybko bije, czasem jestem cały mokry. Dodatkiem jest wydzielina w gardle, która dodatkowo utrudnia oddychanie. Gdy usiądę na łóżku ból z minuty na minutę spada, po 10 minutach jest go 80% mniej. Tak jakby pozycja siedząca spowodowała udrożnienie jakichś kanałów.
Rano muszę odkrztusić sporo żółtej flegmy, która jest bardzo klejącą i trudno ją spłukać nawet pod mocno odkręconym kranem. Przez cały dzień, szczególnie w godzinach rannych, czuje jak coś mi ścieka po tylnej ścianie gardła. Podczas rozmów często przerywa mi się głos bo muszę pozbyć się wydzieliny z gardła. Ból w dzień nie jest duży, choć bardzo trudno go zlokalizować. Skupia się raczej po prawej stronie twarzy, jest tak jakby nad tylnymi, górnymi zębami, czasem nad nosem. Trudno go nazwać klasycznym bólem, jest inny niż w nocy, bardziej przypomina lekkie rozpieranie. Jest mi często niedobrze, czuje się ogólnie słabo, tak jakby rozbity. Gdy porozmawiam przez telefon po chwili często czuje się gorzej, jak jakbym miał lekkie zawroty głowy. Nie mam w dzień kaszlu ani kataru, przez nos oddycham normalnie. Ogólnie poza tym, że czuje się osłabiony, dokucza mi ból twarzoczaszki po prawej stronie (nad okiem, w okolicy nosa i ucha/w uchu) oraz coś ścieka pod gardle, innych objawów nie mam. Wydzieliny dużo przez cały dzień nie schodzi, raczej mało, jednak bardzo mnie to męczy. Nie da się tak żyć, normalnie funkcjonować.
Z rzeczy dziwnych, gdy leżę na lewym boku słyszę w uchu jakieś dziwne dźwięki. Trochę jakby przelewanie, trochę jakby pracował filtr w aquarium. Gdy zacisnę zęby słychać taki dźwięk, jakby gaz uciekał z butelki, szybki "tyk tyk tyk". Nie mam pojęcia co to jest. Często też czuję, jakby mi się coś przelewało głęboko w prawym uchu. To wszystko.

TK i RM:
https://www.dropbox.com/s/8m2nhvbb4wv4j03/Snap1.jpg
https://www.dropbox.com/s/dgw1nuvr1ivz9hi/Snap2.jpg

Plus najnowsze badanie, tomograf 3d u stomatologa, który twierdzi, że jest za dużo płynu w lewej zatoce szczękowej.

Co na to laryngolog? Nic tak naprawdę groźnego nie widzi, zaglądał do ucha, nosa. Dał awamys, buderhin, badneocin do smarowania w nosie i prospan. Zalecił też kupić sinus rinse i wieczorem sobie przepłukać zatoki. Mam w domu też inhalator z końcówką do nosa, mogę inhalować solą fizjologiczną. To wszystko nie bardzo pomaga. Czuje, że działa prospan. Wydzielina lepiej schodzi. Buderhin na noc czy awamys, jakby zero efektu.
Próbowałem też przeciwbólowych. W dzień często nie mogę przez to pracować, a w nocy spać. Jest jeden lek, który pomaga mi zawsze. Nazywa się ibuprom zatoki. Nie dość, że ból znika prawie całkiem po około 15 minutach, dosłownie czuje jak lek zaczyna pracować i odtyka mi się nos, a także jakby część okolic dołu nosa. Uczucie jest jakby ktoś usuwał pajęczynę. Wtedy wreszcie mogę zasnąć, normalnie oddychać, odpocząć.
Stomatolog, choć miałem leczone kanałowo dużo zębów u góry, po zdjęciu pantomograficznym wyklucza przyczynę zębową. Co jeszcze mogę dodać? Trzeszczą mi stawy skroniowo żuchwowe, jestem też alergikiem. Biorę xyzal na noc.

Dziękuję za pomoc.