Witam,
mam 23 lata, ze względu na to, że od około 7 lat bezskutecznie walczę z trądzikiem i ŁZS (łojotokowe zapalenie skóry) stwierdziłam, że warto udać się do ginekologa który skieruje na badania hormonalne. Poza tym mam bardzo nieregularne cykle - od ok. 40 dni do nawet 60 dni. Kilka razy w życiu miałam miesiączkę w przeciągu 28-32 dni. Nigdy nie miałam chociaż dwóch cykli pod rząd w przybliżonych odstępach czasowych. Do tego przerzedzone włosy na skroniach (nic tragicznego ale nie jest to normalne). Odżywiam się normalnie, nie mam nadwagi.
Otóż na wizycie miałam robione USG przezpochwowe. W obrazie USG lekarz jednoznacznie stwierdził PCO. Powiedział, że to "książkowy obraz". Skierował na badania hormonalne. Badania miałam robione w 7 dniu cyklu + ponowne USG przezpochwowe. W opisie USG ponownie stwierdzono PCO dla obu jajników. Poza tym endometrium o grubości 4 mm. Czy nie jest to za mało na 7 dzień cyklu ?
A teraz wyniki badań:

hTSH II 2,04 uIU/mL
testosteron 0,38 ng/mL
estradiol 35,00 pg/mL
LH 6,70 mIU/mL
FSH 7,44 mIU/mL

Prolaktyna z metoklopramidem
- przed podaniem 18,55 ng/dl
- po podaniu 238,50 ng/mL

Niestety norm nie umieszczono. Pewnie żeby przypadkiem samemu za dużo się nie dowiedzieć
Porównując to z normami jakie są w internecie dla poszczególnych jednostek - wyniki mam w normie. Za to mam problem z interpretacją prolaktyny. "Przed podaniem" była ona oznaczona w [ ng/dl ] a "po podaniu" w [ ng/mL ]. Nie znalazłam nic interesującego w internecie na ten temat a przecież nie można porównywać wyników z dwóch różnych jednostek. Nie wiem czy można to "ręcznie" przeliczyć na [ mL ]. Ktoś wie jak zinterpretować wyniki dla prolaktyny ?

Dla jaśniejszego obrazu chciałam jeszcze tylko krótko rozwinąć kwestię problemów skórnych - mam skórę bardzo łojotokową. Otóż leki które stosowałam na trądzik pomagały w jedynie trakcie kuracji. Po zakończonym leczeniu po ponad miesiącu - dwóch wszystko wracało do stanu poprzedniego. Trądzik na czole i przy nosie poszedł w zapomnienie te kilka lat temu po pierwszym leczeniu. Zmiany w postaci bolących guzków i typowych ropnych wyprysków, które są jednocześnie oporne na leczenie, umiejscowione są na brodzie, po bokach ust oraz na brzegach żuchwy aż po same uszy. I tutaj pytanie ? Czy takie umiejscowienie zmian przemawia za nieprawidłowym działaniem układu hormonalnego ? Oprócz trądziku męczy mnie łojotokowe zapalenie skóry które niestety na dzień dzisiejszy nie jest do wyleczenia.

Może powinnam mieć oznaczone jeszcze inne androgeny ? Czy to bez sensu skoro testosteron w normie ?

Wizytę na której lekarz zinterpretuje wyniki i powie co dalej mam dopiero za dwa tygodnie - stąd prośba do Was o pomoc w rozjaśnieniu kilku spraw