WItam chciałbym opisać moje dolegliwości, które męczą mnie już 3 miesiące a ja ciągle nie mogę dojść do siebie. Wszystko zaczęło się w sylwestra, złapałem grypę, bal sylwestrowy spędziłem pijąć wódkę, zero apetytu, wcześniej wziąłem kilka tabletek polopiryny w ciągu dnia. Dostałem tydzień L4, lecz przyznam się, że wogóle nie wyleżałem tej grypy, nawet pojechałem do Niemiec po samochód, gdzie tak zmarzłem aż mi się zaczęło kręcić w głowie. Po powrocie do pracy po 3 dniach wstałem rano do pracy w fatalnej kondycji, zaspany, obolały, totalnie osłabiony. Dodam, że jestem kierowcą ciężarówki, źle mi się jeżdziło jakiś taki kołowaty cały dzień byłem. Po powrocie do domu dostałem skoku ciśnienia, kołatało mi serce, bolały nogi, zdrętwiały mi łydki i bół w klatce. Pogotowie zabrało mnie do szpitala gdzie zrobiono rtg klatki i stwierdzono lekkie zapalenie na prawym płucu. Rano ordynator na obchodzie badając mnie stwierdził, że "nic tam nie słyszy i do domu" ale przetzymali mnie jeszcze dwa dni i wypisano mnie do domu ze stwierdzeniem nadciśnienia tętniczego i hiperlipidemii (miałem duże poziomy tłuszczu we krwi ). Dostałem też antybiotyk 10 dniowy Amoksiklav. Potem było wszystko OK jakieś 2-3 tyg aż pewnego razu pojechałem w trasę kupić motocykl, który okazał się szrotem i wracając do domu wieczorem znowu dostałem ten sam atak bół w klatce kołatanie serca ból łydek. Dodam, że nie brałem już leku na nadciśnienie Piramilu bo go odstawiłem, stwierdziłem, że dobrze się czuję i mi niepotrzebny. Wziałem wtedy jedną tabletkę Validol i jakos mi sie uspokoiło po 30min. I wtedy właśnie zaczęły się moje przygody z lekarzami, zrobiłem mnóstwo badań, które wykazały, że jestem zdrowy jak koń - hormony, tarczyca, gastroskopia, rezonans głowy (wyszły jakieś brodawczaki prawdopodobnie zwapnienia - mam powtórzyć za 5mies,. ) Ogólnie wszystkie badania Ok. Wkońcu zasugerowano mi żebym poszedł do psychiatry, który stwierdził, że mam zaburzenia lękowe z napadami paniki i że to tylko zaburzenia i mam z tym iść do psychologa a on sam przepisał mi tabletki Trittico 75mg, które biorę. Psychiatra stwierdził, że wtedy gdy zabrało mnie pogotowie to był napad paniki a to zapalenie na płucu mogło być powikłaniem po grypie. Po 3 tyg brania Trittico ciągle źle się czułem i poszedłem do internisty, który stwierdził po badaniu, że wygląda to na przewlekłe zapalenie zatok i zapalenie tchawicy (mam duszący kaszel i jakby jakąś kule w krtani ) i przepisał antybiotyk Zinnat 500mg 5dniowy, zasugerował też żebym odstawił Trittico i zmniejszył tabletki na nadciśnienie z całej na 1/2. CRP miałem 22,2. Antybiotyk nic mi nie pomógł, nawet nie odczułem jego brania - jakbym brał jakąś witaminę C, ciągle kaszle i duszę się w nocy, gardlo mam "czyste", przeswietlenie klatki nic nie wykazało. Poszedłem prywatnie do neurologa, który zlecił badania pod kątem boleriozy ( wyszły ujemnie ), choroby autoimmunologicznej ANA1 (czekam na wynik ), CRP (5,20) i próby tężyczkowe, które wyszły mi dodatnio obydwie po +++, neurlog, która przeprowadzała badanie powiedziała, że mam "straszną" tężyczkę. Uspokoiłem się wkońcu psychicznie po 3 miesiącach, że MAM DIAGNOZĘ wreszcie. Poszedłem dzisiaj do neurologa na kontrole, który stwierdził, że moja tężyczka to choroba współistniejąca a mam ją przez te zaburzenia lękowe. Od razu lekko się "zdołowałem" tym. Poczytałem trochę na temat tężyczki i jestem pewien, że mam tężyczkę utajoną, mam dużo objawów:
- niepokój i lęk
- obniżenie nastroju
- problemy ze snem (po trittico lepiej)
- ogólne osłabienie
- stałe uczucie zmęczenia
- trudności w koncentracji uwagi
- drażliwość
- zaburzenia pamięci
- wady wymowy np. zacinanie się
Oprócz tego też bóle w klatce piersiowej, drganie powiek, mruganie oczami, ruszanie uszami.
Dopiero wczoraj zrobiono mi badania pod kątem tężyczki i mam wszystko w normie, podwyższone monocyty 15%, CRP 5.00. Dodam, że od ponad 2 tyg biorę magnez.

Dzwoniłem do psychiatry, powiedział, że osobom z zaburzeniami lękowymi często wychodzą dodatnio próby tężyczkowe.


Moje pytanie brzmi : czy ta tężyczka utajona może być powikłaniem po czymś, dodam, że nie miałem wcześniej żadnych lęków wszystko zaczęło się od tej grypy w styczniu i ciągnie za mną do dzisiaj, schudłem prawie 10kg miałem skoki apetytu teraz już lepiej trochę jem i się czuję, ale ciągle chodzę taki kołowaty i przejmuję się swoim zdrowiem. No i to gardło ciągle kaszlę, biorę tabletki Pecto drill, piję syrop Sinupret, robię inhalacje z soli fizjologicznej i mucosolvanu i nic, najgorsze w nocy, tak mnię męczy ten kaszel że się duszę, antybiotyk nic nie dał tylko ciągle mnie coś kłuje w gardle czy krtani i mam jakąś taką słoną wydzielinę..Zauważyłem też że nieraz mam problemy ze wzrokiem i strasznie wyczulony słuch. Dodam, że wtedy gdy zabrało mnie pogotowie dzień wcześniej spożywałem alkohol. Jakiś miesiąc później wypiłem kilka piw i na drugi dzień znowu koszmarnie się czułem, lęki, totalne osłabienie. Od tamtej pory nie piłem alkoholu. Proszę o pomoc, Dziękuję