Tak naprawdę problem jest bardziej złożony niż opisałem w tytule. Mam od pół roku narzeczoną. Kocham ją jak wariat i jestem wprost zachwycony jej ciałem, zawsze wolałem kobiety "pełniejsze". Żeby była jasność - ona nie jest gruba! Jest taka jak sobie zamarzyłem. Jednak jak to bywa u kobiet "pełniejszych" ma lekki brzuszek i boczki, no i widać lekkie zmarszczki na tyłeczku. Zupełnie mi to W TEJ CHWILI nie przeszkadza. Jednak ona ma 20 lat. Jest młodziutka, a ja jestem przekonany, że jej lekki tłuszczyk oznacza dość spore tendencje do tycia w wieku późniejszym (tu ważne pytanie: czy mam rację? czy da się wykazać że one są lub ich nie ma?). Zwłaszcza że już była gruba. Schudła ok 8 kilo z przyczyn od niej NIEZALEŻNYCH (spory stres). Zanim ją poznałem jadła jeden duży posiłek dziennie. Do tego jest wręcz uzależniona od słodyczy! Do tego jeszcze nie możemy jeść w domu, musimy w restauracjach. Przestawiłem ją na 3 posiłki dziennie, namówiłem do radykalnego ograniczenia tłuszczu i ograniczenia słodyczy. Efekt? Przez pół roku przytyła 3 kilo!!!! I tu się zaczyna największy problem! Ona twierdzi, że absolutnie nie przytyje, że nie ma żadnych tendencji, że może spokojnie jeść słodycze. Bardzo bardzo denerwuje się kiedy ją ograniczam. Twierdzi, że się przyp*** i że moje teorie są wzięte z d*** Mieliśmy na ten temat już kilka jak nie kilkanaście poważnych kłótni. A ja nie chcę żeby nawet schudła! Chcę zachować jej obecną figurę, no może ze 2 kilo w dół nie zaszkodzi ale tyle. Gdyby za mocno schudła to bym walczył żeby znów przytyła. Ale ona twierdzi żebym się odp*** że chce jeść słodycze (ma ku temu jakiś dziwny przymus, który mi jest całkowicie obcy! ja mógłbym wcale nie jeść tych bomb cukrowych), że na 200% nie przytyje, a ogranicza się tylko po to żebym się odczepił tak naprawdę. Odpowiedzcie mi jak mam jej przemówić do rozumu? Jak mam zmotywować? Jak mam ją żywić żeby pogodzić jej uwielbienie do słodyczy i nasz przymus jedzenia w restauracjach z dietą taką aby mi nie przytyła chociaż przez 10 lat? Jak mogę sprawdzić czy ma tendencje do tycia? A może ona ma rację? Oświećcie mnie, albo pomóżcie mi oświecić ją. Dam jej do przeczytania ten wątek. Może jak przeczyta to od osób kompetentnych to mi uwierzy. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham ją za to jaka jest i nie planuję zostawić nawet gdyby przytyła 20 kilo. Ale nie mogąc jej oglądać tak pięknej w szortach, miniówkach, dekoltach po prostu będę cholernie cierpiał!!!!!