Witam, od bardzo długiego czasu męczą mnie pewne kwestie dotyczące mojego związku, i to nie jest tak, że nic z tym nie robię, tylko siedzę i myślę, aczkolwiek dostaję całą masę sprzecznych sygnał. Mój 34 letni chłopak (niestety partnerem nazwać go nie mogę), mieszka ciągle ze swoją mamą. Ona sprząta, gotuje, pierze, prasuje, sprząta nawet pokój mojego chłopaka. Gdy ten wyjeżdza np. o 4 rano do pracy, ona wstaje i robi mu kanapki na drogę, on nie odmawia tłumacząc, że gdyby odmówił zrobiłby dla niej przykrość, zwłaszcza, że to wspaniała kobieta, która mimo ciężkiego życia jakie ją spotkało, to wychowała sama dzieci, i zasługuje na wszelkie dobro. Jednak to jest najmniejszy problem. Martwi mnie ich intymna relacja. Gdy ją boli krzyż lub biodro, on zaraz biegnie z końską maścią i masuje jej te miejsca,miejsca blisko pośladków. gdy przychodzi zamówiony na allegro stanik, on rozpakowuje paczkę i sprawdza, czy jej nowa bielizna nie jest nigdzie popruta, czy doszła w całości. I to, że jego mama daje mu całuski w szyje to norma, której nie rozumiem, i zapewne zazdroszczę im bliskiej relacji. Nie wiem jak mam to odbierać. Czuję się w tym wszystkim tak zagubiona, jakbym już nic nie wiedziała.