Jestem Kasia, jestem na IV roku farmacji, rówieśnicy bardzo rywalizują pomiędzy sobą, na studiach zaczęły się u mnie zaburzenia czytania i gramatyki wypowiedzi. Było tak ok. 2 lata, przyjmowałam antydepresanty lub neuroleptyki. Wcale nie odpowiadam stereotypowi osoby ze skłonnością do schizofrenii, dbam o siebie, jestem na dobrych studiach, rodzice są zdrowi. Potem po dwóch latach w przeciągu 2 tyg. zaczęły się migreny, z których po leczeniu zostały aury migrenowe, codzienne przez następne dwa lata. Choruję w sumie ok. 4 lata. Przyjmuję aktualnie Divascan, czyli iprazochrom oraz olanzapinę. Niestety zaczęły się zaburzenia czucia, być może po stresie. Stopy są mniej sprawne, wolniej chodzę. Czytałam o SM, czyli sclerosis multiplex, czyli stwardnieniu rozsianym. Pewna osoba z rodziny kiedyś po stresie nie mogła chodzić, jak była mniej wiecej w moim wieku, minęło jej to bez śladu. Moja siostra jest zdrowa. Zastanawiam się, czy lekarz rodzinny nie powinien wysłać mnie do neurologa ,,na pilne" lub przepisać sterydy. Czy ktoś miał podobne objawy? Proszę odpowiadać kulturalnie, bo jestem wrażliwą osobą.