Dzień dobry,
Na forach sportowych często mają miejsce jałowe dyskusje nad tym kto stosuje doping, a kto nie.
Jak ciekawostkę podam, że u przeciętnego człowieka stosunek testosteronu do epitestosteronu wynosi 1:1,
nadzór NSAC zezwala się na stosunek poniżej 6:1, a WADA (Światowa Agencja Antydopingowa)
zezwala na stosunek poniżej 4:1. Osobiście uważam, że doping w sensie interwencji w gospodarkę hormonalną
swojego ciała stosuje większość ludzi zajmujących się zawodowo sportem (kwestia regeneracji).
Aby jednak pouciszać ludzi czerpiących dziwną ekscytację z zarzucania sportowcom stosowania dopingu (nie ważne czego i ile, bo ważne tylko,
że ktoś coś bierze...) chciałbym się dowiedzieć jaki najwyższy stosunek testosteronu do epitestosteronu można uzyskać NATURALNIE?
Do jakiego poziomu mógłby to podwyższyć ktoś trenujący 8-12 godzin wraz z odpowiednią dietą, zabiegami rehabilitacyjnymi/
odnową biologiczną czy odżywkami itd. (bez stosowania dopingu)? Czy jest możliwe podwyższenie tego np. do wartości 3.8 : 1 w sposób naturalny?

Pozdrawiam