Witam.

Chodzi o mojego wujka. Jest po dwóch zawałach, ma niewydolność serca. 3 tygodnie temu znaleźliśmy go nieprzytomnego w jego pokoju, nie kontaktował, wezwaliśmy pogotowie, lekarze nie dawali mu dużych szans, ale odzyskał przytomność, świadomość, było o wiele lepiej. Niestety miał bardzo spuchnięte nogi. Żaden szpital nie chciał go przyjąć, co pogotowie przyjechało, zabrało go, za 2 godziny odwieźli go z powrotem. W końcu przyjął go szpital na Helu. Jeszcze dziś rano dzwoniliśmy do szpitala, lekarz powiedział, że stan jest dobry i opuchlizna spada. Przed godziną dostaliśmy informację, że wujek jest w stanie krytycznym, ma niedowład prawej strony i minimalne szanse na przeżycie. Ale jest przytomny, przewieźli go na SOR do szpitala w Wejherowie, lekarz powiedział, że ma bardzo niewydolne serce. Mnie trapi jedno pytanie: Czy te ataki utraty świadomości są przez tą wodę zgromadzoną w nogach? Proszę o pomoc i z góry dziękuję.