Nie wiem czy trafiłam na dobry dział, ale nie znalazłam forum ortopedycznego.

W grudniu 2012 roku złamałam prawą rękę i to tak niefortunnie, że obowiązkowe było nastawienie jej operacyjnie.
Nie chcę podejmować się wyciągnięcia śrub i płytki, ponieważ w żaden sposób mi nie przeszkadzają, nie czuję bólu, mrowienia itp.

Bardzo lubię podróżować, ale tak się złożyło, że nigdy nie leciałam samolotem. Przy czym w przyszłym roku chcę polecieć do Tunezji. Z racji tego, że mam lęk wysokości i trochę się obawiam 3 godzin w podróży samolotem, wcześniej chciałabym polecieć gdzieś bliżej, żeby się przekonać, jak to jest.

Od znajomych dowiedziałam się, że na lotnisku są bramki, które mają na celu sprawdzić, czy pasażer nie ma żadnych niebezpiecznych przedmiotów metalowych. Zostało mi powiedziane, że mając śruby, bramka zacznie mi brzęczeć.

Spotkałam się już z wieloma opiniami: niektórzy mi mówili, że mam pokazać tylko bliznę po szyciu; inni znowu przekazali, że potrzebne jest zaświadczenie od ortopedy lub chirurga; a jeszcze inni - że takie zaświadczenie muszę mieć, ale wystarczy od lekarza rodzinnego. Spotkałam się nawet z opinią, że na lotnisku potrzebne jest zdjęcie RTG, żeby udowodnić, że takie śruby rzeczywiście mam (w co w zasadzie nie chce mi się wierzyć).

Stąd też moje pytanie, która wersja jest prawidłowa? A może tu chodzi o coś zupełnie innego?

Bardzo proszę o jak najszybszą odpowiedź