Chłopiec urodził się z prawidłowym słuchem (na to wskazywało badanie zaraz po porodzie), po roku zauważyłam że z jego słuchem jest coś nie tak ( ma dwie siostry z niedosłuchem), prosiłam o poradę lekarza rodzinnego, natomiast Pani Doktor nie widziałam w tym żadnego problemu, oskarżała mnie przy kolejnych wizytach o bark kompetencji, reasumując że dziecko jest jeszcze małe i nauczy się mówić, a że to ja histeryzuję i zawracam jej niepotrzebnie głowę, i chcę marnotrawić drogie badania, w końcu pojechałam prywatnie do lekarza prowadzącego moje dwie córki, do sącza, po badaniu stwierdził niedosłuch na obu uszach: 50 i 60 decybeli, kazał badania powtórzyć za rok, nie chciałam tyle czekać i udałam się do tarnowa, tam znów inny wynik, skierowano nas do krakowa gdzie stwierdzono niedosłuch, a nawet praktycznie głuchotę, 100 decybeli, za pół roku w warszawie mielibyśmy szansę na aparaty,natomiast za rok na implanty, kompletnie nie wiem co robić, aparaty, implanty? kiedy diagnozy są tak różne i niejednoznaczne? komu ufać?