Witam.
Od jakiegoś czasu pobolewała mnie lewa ręka. Ból był do zniesienia więc jakoś strasznie sie tym nie przejmowałam. Od przedwczoraj ból zaczął się nasilać do tego stopnia, że nie mogłam poruszać ręką z powodu powalającego bólu. Nie pomagało układanie jej, unieruchomienie, ani tym bardziej zażywanie jakichkolwiek leków przeciwbólowych. postanowiłam jechać na ostry dyżur. Zlecono na nim rtg na którym wykazało, że co prawda w obrębie barku nie ma żadnych zmian za to odcinek szyjny kręgosłupa jest w stanie ostrego zwyrodnienia. Z tego co usłyszałam od lekarki, takie zmiany występują u osób w wieku 50-55 lat, a ja mam tylko 35. Zaleciła udanie się na ostry dyżur neurologiczny na którym powinni mi wykonać rezonans magnetyczny i postraszyła ewentualnością pozostawienia na oddziale, oraz szybkiej interwencji chirurgicznej. Kiedy udałam się na neurologię, lekarka, która mnie przyjęła stwierdziła, że nie kwalifikuje się w ogóle do przyjęcia, oraz zaczęła opisywać jakie to mogę mieć powikłania po operacji kręgosłupa i że ona na moim miejscu nie chciałaby takiej, a zwyrodnienie odcinka szyjnego to pewnie ona tez ma bo to normalne.
I tu mam kilka pytań.
Kto ma rację? Lekarka z ostrego, czy neurochirurg?
Zastanawia mnie też to że jeśli w tej chwili mam kręgosłup 55 latki to co z nim się będzie działo przy takim zwyrodnieniu jak faktycznie osiągnę ten wiek?
Dodam jeszcze, że w rozpoznaniu pojawiła się nazwa spondyloza.
Proszę o radę i z góry dziękuje za pomoc