Witam.
Od kilku dni towarzyszy mi dość specyficzny ból pleców którego centrum bedzie okolica krzyża. Gdy siedze bądź idę nie odczuwam go raczej , natomiast gdy położę się np na plecach ból skacze do poziomu 6/10- jest tak w kilku pozycjach leżących. Jako osobie z nadwagą zdawało mi się ,że mięsnie pleców są po prostu mocno sciągnięte ( trenowałem sporty walki 6 lat, od 2 nie robie nic) i należałoby je rozciągnąć. Z tym ,że dziś obudziłem się i czuje ,że ból promieniuje do konczyn oraz w góre kręgosłupa. I teraz pytanie, czy udać się od razu do lekarza, czy spróbować jakieś konkretne ćwiczenia? Czy może być to spowodowane łóżkiem ( mieszkam w akademiku i jestem przyzwyczajony do znacznie szerszego niż mam tutaj)? + Żaden kleszcz sie do mnie nie dobrał. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź