Od 10 lat mam problemy zdrowotne głównie rano , i czuje że proces się pogłębia dlatego postanowiłem że musze się wziąć za siebie i poszukać przyczyn moich dolegliwości.
Budzę powiedzmy przed 8 bo do pracy chodzę później na 10. Chciałbym wstać zaraz po przebudzeniu jak np. mój kolega potrafi wstac moment i nic mu nie jest. A ja Nie mogę wstać, nie mogę w ogóle się podnieść szybko bo czuje się jak przybity do łózka.(człowiek dętka, kapeć). Wygląda to tak że ciężko otwieram Oczy, jestem bardzo zaspany, bardzo światło mnie razi chociaż mam żaluzje, Proces wstawania trwa powiedzmy kilka 15 minut. Po obudzeniu Leże sztywny nogi mam sztywne mięsnie wszystkie ręce, i jestem słaby gdy staram się ruszyć ręką, nogą czuje brak sił jakby zanik mięśni w rękach i nogach. W trakcie tego wszystkiego serce zaczyna mocno walić jak po jakim wysiłku, aby to wszystko ożywić.To jest najgorsze leże serce mi nierówno bije duszno mi na klacie, staram się nie myslec nic aby nie przyśpieszac cyklu tylko chce naturalnie aby wszystko we mnie się "rozruszało" W głowie mam straszy zamęt. W ustach mam „masakre”. Gdy już tak poleże i mięsnie mi popuszczą w nogach to wstaje na siłe bo czas ucieka, podpieram się Usiadam na łożku, czuje się jak dziadek 70letni co musze sobie chwile posiedzieć i poczekac żeby wyrównac „poziom” bo się kręci w głowie serce wali duszno słabo wszystko naraz. Ciężko oddycham. Gdy posiedze tak z 3 minutki wstaje prostuje nmogi ciężko jest nawet przejść przez pokój, Podumam chwile pod obrazem.. i ubieram. Czasem szybciej dojde do siebie, a czasem jeszcze gdy zejde na doł ide jak pijany, Czasem też poł dnia mam zawroty w głowe. Jestem spowolniony jak mucha w smole itp.

Codziennie też rano mam w ustach jak w „podeszwie od buta” Tzn sucho, już podczas snu się coś dzieje że zasycha mi język. Rano mam zawsze biały nalot na języku, i jest go dużo. Gdy wstaje on jakby zaczyna znikać i się rozpuszczać, ale staram się w łazience to zmyć.Potem myje zęby i już jest dobrze cały dzień i nie zasycha nic.
ZDJECIA :

http://images41.fotosik.pl/2037/781d6e067f5fea33.jpg
http://images45.fotosik.pl/1816/ac9dd52ad1907608.jpg

Rano jest tez zapach w pokoju taki męczący że niema czym oddychać, Ani to Pot, ani co taki dziwne ciężkie powietrze ale gdy ktoś by wszedł to od razu by go cofnęło Trzeba wietrzyc codziennie . W lecie spie z otwartm oknem zapach może mniejszy wtedy, ale wstawanie zawsze „kiepskie” czy to w lecie czu w zimie.

To się wszystko powtarza codziennie. Koszmar. Kładę się spać silny, zdrowy, życ nie umierać, A rano człowiek wypompowany dętka, stary dziadek 70lat, nie idzie się ruszyć, brak sił. Każdy dzień muszę musze rozpracowywać od nowa. Rozkręcać się, nabierać sił, krążenia ruchu. I tak po południu można powiedzieć zaczynam być normalny i ciągnę już o północy bo imk dłużej tym potem się czuje lepiej. W pracy mam zle myślą że jestem śpioch leń.. a ja bym chciał wstawać o 7 i działac

Pomóżcie proszę od jakich badań zaczynać. Chodzi o to ze chciałbym normalnie wstawać rano nie "w 2 godziny" jak wstanę szybko na siłe to potem cały dzień mam zepsuty jestem niedotleniony boli nawet głowa