Od 10 lat mam problemy zdrowotne głównie rano , i czuje że proces się pogłębia dlatego postanowiłem że musze się wziąsc za siebie i poszukac przyczyn moich dolegliwosci.
Budze powiedzmy przed 8 bo do pracy chodze na 9. Chciałbym wstac zaraz po przebudzeniu jak np. mój kolega potrafi wstac moment i nic mu nie jest. A ja Nie mogę wstac, nie mogę w ogóle się podniesc szybko bo czuje się jak przybity do łózka.(człowiek dętka, kapeć). Wygląda to tak że cięzko otwieram Oczy, jestem bardzo zaspany, bardzo swiatło mnie razi chociaz mam żaluzje, Proces wstawania trwa powiedzmy kilka minut.Po obudzeniu Leże sztywny i słaby gdy staram się ruszyć ręką,nogą czuje brak sił jakby zanik mięśni w rękach i nogach. W trakcie tego wszystkiego serce zaczyna mocno walić jak po jakim wysyiłku, aby to wszystko ożywić. W głowie wtedy straszy zamęt jest . Równocześcnie robi sie duszo, i słabo, W ustach mam „masakre”. Ale wstaje bo czas ucieka, podpieram się Usiadam na łożku, czuje się jak dziadek 70letni co musze sobie chwile posiedzieć i poczekac żeby wyrównac „poziom”bo się kręci w głowie serce wali duszno słabo wszystko naraz . Gdy posiedze tak z poł minutki staram się odychac delikatnie ubieram się wstaje. Czasem szybciej dojde do siebie, a czasem jeszcze gdy zejde na doł ide jak pijany, Czasem też poł dnia mam zawroty w głowe. Jestem spowolniony jak mucha w smole itp.

Codziennie też rano mam w ustach jak w „podeszwie od buta”  Tzn sucho, już podczas snu się coś dzieje że zasycha mi język. Rano mam zawsze biały nalot na języku, i jest go dużo. Gdy wstaje on jakby zaczynaznikać i się rozpuszczać, ale staram się nieruszać jezykiem aby nie połykac tego itp.
Dopiero w łazience robie to tak, że przednimi górnymi zębami zeskrobuje nalot kilka razy po czym sciągam to palcami i myje. Może nie higieniczne ale najlepsze i najszybsze pozbycie się tego . Potem myje zęby i już jest dobrze cały dzień i nie zasycha nic.
ZDJECIA :
http://images39.fotosik.pl/2035/112d4db117765a0f.jpg
http://images41.fotosik.pl/2037/781d6e067f5fea33.jpg
http://images47.fotosik.pl/1816/33a106ca7b5e4446.jpg
http://images39.fotosik.pl/2035/8cfb458af60d463a.jpg
http://images45.fotosik.pl/1816/ac9dd52ad1907608.jpg

Rano jest tez zapach w pokoju taki męczący że niema czym oddychac, Ani to Pot, ani co taki dziwne ciezkie powietrze ale gdy ktoś by wszedł to od razu by go cofneło Trzeba wietrzyc codziennie . Wlecie spie z otwartm oknem zapach może mniejszy wtedy, ale wstawanie zawsze „kiepskie” czy to w lecie czu w zimie.

To się wszystko powtarza codziennie.Koszmar. Kłade się spac silny, zdrowy, życ nie umierać, A rano człowiek wypompowany dętka, stary dziadek 70lat, nie idzie się ruszyć, brak sił, zaschnie, smierdzacy,aż wstyd . i musze rozpracowywac jakby każdy kolejny zaczynający się dzień od zera. Rozkręcac się, nabierac sił, krążenia ruchu. I tak po południu można powiedziec zaczynam być normalny.