Witam forumowiczów. W niedzielę to jest 08.07.2012r. doznałam urazu lewej stopy. Podczas gry w siatkówkę moja lewa stopa wygięła się o 90 stp. do wewnątrz. Pojechałam na SOR, prześwietlili stopę( na RTG lekarz nie zauważył żadnych zmian) i diagnozą było skręcenie stopy lewej. Lekarz zalecił smarowanie Altacetem, założył bandaż elastyczny i do domu. Z bólu nie przespałam całej nocy. Rano noga była opuchnięta i z krwiakiem umiejscowionym pod kostką zewnętrzną. Ból był nie do wytrzymania. Pojechałam do przychodni rodzinnej. Lekarz w przychodni kazał zdjąć bandaż i zakładać go tylko na dłuższe wyjścia z domu i przepisał następne maści: Lioton 1000 i Dip Rillif i dał skierowanie do chirurga na kontrole. Wtorek przeleżałam w miare spokojnie, ale w środę znowu ból był nie do wytrzymania. Więc znowu wybrałam się do przychodni i trafiłam na mojego lekarza rodzinnego, który stwierdził że on noge od razu by usztywnił. I że błąd został popełniony na SORze. Skierował mnie do ortopedy na CITO. W czwartek czyli 4 dni po skręceniu pojechałam na umówioną wizytę do ortopedy. Facet po obejrzeniu RTG zaczął wymieniać min.: skręcenie stawu skokowego lewego,pęknięcie kości śródstopia, pęknięcie torebki stawowej. Założył gips i zapisał zastrzyki przeciwzakrzepowe. I tu moje pytanie do Was czy według Was powinnam zaskarżyć SOR o popełnienie błędu medycznego poprzez wystawienie złej diagnozy?! Przypominam, że lekarz na SORze nie wspomniał ani słowem o tym, że kość śródstopia jest pęknięta.
Z góry dziękuję za odpowiedzi!
Aleksandra