Nie wiem czy to problem bardziej ginekologiczny czy urologiczny, ale w sekcji "kobiecej" mogę uzyskać więcej porad.


Od dłuższego czasu zmagałam się ze szczypaniem w okolicy waginy, zaczerwienieniem, upławami. Udałam się do ginekologa, stwierdził, że to zakażenie grzybiczne, dostałam dwa razy antybiotyk i jakby się poprawiło. Po pewnym czasie znów czułam dyskomfort w tym miejscu, ale tym razem bardziej w głębi pochwy, często łapie mnie w tym miejscu bolesny skurcz i pieczenie. Znów odwiedziłam ginekologa i powiedziała, że tym razem nie jest to żadne zakażenie, wszystko w normie. Dostałam leki na "odbudowanie śluzówki pochwy", ale i tak nie przyniosły skutku. Podczas badania gdy ginekolog uciskał mnie w miejscu pochwy to właśnie leciał mocz. Mam oprócz tych bolesnych skurczy lekkie nietrzymanie moczu. Nie leci go dużo, ale zawsze zmieniam wkładkę higieniczną bo jest ona wilgotna z tym, że nie jest to śluz, ma też charakterystyczny "zapach" właśnie moczu. Jeśli chodzi o przyjmowane płyny to uważam, że coś jest nie tak bo jeśli wypiję szklankę wody to za około 5 minut oddam ją z moczem. Miałam usg jajników oraz pęcherza i aktualnie wszystko jest w normie.

Byłam u urologa, stwierdził, że nie wymaga to ingerencji chirurgicznej, wyniki posiewu mam bardzo dobre. Niedługo mam termin do nefrologa. Nie mam pojęcia czy te bolesne skurcze i nietrzymanie moczu to sprawa ginekologiczna czy już urologiczna.