Witam,

Moja mama (48 lat) 25 wrześnie przeszła zabieg usunięcia " Torbiela i guza z naroślami". Ginekolog-Chirurg robił to metodą "laparoskopową". W środę 4 październik okazało się, że "Lekarz" uszkodził mamie jelito grubę i jeden z moczowodów. Chirurdzy operowali mamę tego samego dnia ok 5 godzin, powiedzieli że powstała "Sepsa Ogólna" i kluczowe będą kolejne 2 może 3 dni. Dwa dni później (6 październik) Mama przeszła operacje w układzie moczowym ponieważ był uszkodzony, to był kolejny zabieg 5 godzinny. Następnego dnia okazało się, że Urolog stwierdził, że jedna strona moczowodu nie działa ponieważ powstał tam stan zapalny, kolejna operacja (7 październik), na szczęscie trwała tylko godzinę i polegała na "odetkaniu" zatkanego miejsca.
W niedzielę mama czuła już się dobrze, lekarze mówili że Serce i Nerki działają prawidłowo, minimalna część Płuc jest zainfekowana, ale cały czas podawane są Antybiotyki żeby się tego pozbyć.

Niestety wczoraj (9 października) Mama wygląda na totalnie zmęczoną, lekarze postanawiają ją podłączyć pod Respirator (rano). Nie wiem jak człowiek reaguje na coś takiego, ale wyglądała wczoraj wieczorem gorzej niż rano.

Stąd moje pytanie. Jak to naprawdę jest, że Lekarze mówią stan stabilny, a Mama wygląda coraz gorzej? Jakie są szansę, że z tego wyjdzie? jaki jest okres leczenia tej Sepsy i czy jeśli już miałaby na nią umrzeć, to faktycznie dwa, może trzy dni po zabiegu?

Z góry dziękuję za informację.