+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3

Temat: Samotniczy styl życia czy poważny problem z psychiką?

  1. #1
    dado$ jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2013
    Postów
    1

    Question Samotniczy styl życia czy poważny problem z psychiką?

    Dzień dobry, to mój pierwszy post na tym forum więc chciałbym się przy okazji przywitać! Jeżeli post jest w złym dziale, przepraszam!

    zwracam się z uprzejmą prośbą o ocenę mojej osoby po opisie poniżej, boję się, że drzemie we mnie jakaś silna choroba na tle psychicznym bądź seksualnym i nie wiem do kogo się z tym zgłosić, a tutaj mogę przekazać chociaż część swoich wątpliwości czy obaw.

    A więc krótko o mnie:
    Mam 29 lat, całkiem dobrą pracę, która na dodatek ani mnie nie stresuje ani nie wyczerpuje fizycznie i psychicznie, co więcej, bardzo ją lubię. W domu mam porządek, bo lubię czystość.
    Nie piję, nie palę, nie zażywam narkotyków.
    W wieku 27 lat rozstałem się z dziewczyną po dwuletnim związku. Myślałem o małżeństwie (dziewczyna coraz mocniej naciskała w tym kierunku) ale panicznie się tego bałem. Cały mój związek był przepełniony moim żalem, goryczą, strachem przed zdradą a także poczuciem, że nie jestem najlepszą osobą, którą dziewczyna mogła znaleźć, że nie daję jej tego co każdy mężczyzna powinien dać swojej kobiecie i że nastąpi w końcu okres załamania i że zaczną się zdrady, ciągłe kłótnie i że cały wysiłek i trud będzie nadaremny i zmarnowany.
    Dziewczyna zapewniała mnie nawet przez łzy, że jest lepiej niż sobie kiedykolwiek wyobrażała, ale uznawałem to za może nie kłamstwo co pewna oznaka litości wobec mnie? I źle się z tym czułem. Seks w związku był i podobnie jak z innymi zapewnieniami, podobno druga połówka była w 10000% zadowolona, chociaż ja miałem poczucie, że robię coś źle, że ona tylko udaje itp. a bardziej zależało mi na dawaniu przyjemności niż jej otrzymywaniu.
    Zamiast szczerej rozmowy o małżeństwie, na którą dziewczyna czekała, zaserwowałem jej moje szczere wątpliwości (nie lubię kłamstw i stosowania półprawd czy lukrowania rzeczywistości, wolę przedstawić sprawę w najszczerszym, najsurowszym wymiarze) dotyczące mojej przydatności jako mąż i tego, że boję się, że za kilka lat stanę się nieznośnym zrzędą albo zobojętniałym nieczułym mężem. Po kilkudniowym okresie uspokojenia zdałem sobie sprawę z tego, że moje własne obawy i lęki są silniejsze ode mnie i że staną się samospełniającym się proroctwem.
    Po kilkudziesięciu dniach walki rozbiłem nasz związek uznając, że lepiej będzie, gdy ukochana osoba znajdzie sobie innego, lepszego partnera a ja pozostanę na zawsze samotny.
    Sprawę ułatwił fakt, że mieszkanie było wynajmowane, brak więzów rodzinnych, które pewnie wpływałyby zdecydowanie na przebieg sprawy (obaj rodzice zmarli w przeciągu roku gdy już pracowałem). Po błaganiach dziewczyny po prostu uciekłem do innego miasta paląc za sobą wszystkie mosty, zrywając i dokładnie zacierając wszelkie ślady, by dziewczyna nie mogła mnie znaleźć. Zdaję sobię sprawę, że wyrządziłem jej krzywdę, ale w moim odczuciu krzywda jest tylko chwilowa i długoterminowo przyniesie jej więcej korzyści niż trwanie w związku ze mną. Zostawiłem jej kilka tysięcy złotych na ułatwienie życia. Po dość długim okresie przeszkolenia do nowej pracy w nowym mieście i mozolnym zaczynaniu wszystkiego od nowa zdałem sobie sprawę z jednego:
    bycie samym daje mi więcej energii niż przebywanie i mieszkanie z drugą połówką. Lubię przebywać wśród ludzi i obdarzam ich pewną dozą zaufania, ale nie lubię zbyt dużego spoufalania się, wiem, że mogę wtedy okazać się osobą niegodną okazanego wobec mnie zaufania i wiem, że obdarowane przeze mnie osoby mogą okazać się dalekie od idealistycznego obrazu, który moja wyobraźnia wygenerowała.
    Mimo przyjemności (pozornej bo zawsze miałem przekonanie, że przyjemność jest tylko po mojej stronie i że jestem egoistą, bo druga połówka mnie oszukuje mówiąc, że jej jest przyjemnie) płynącej z seksu wydaje mi się, że chcę na zawsze z tego zrezygnować, że chcę na zawsze być samemu i to mi da wewnętrzny spokój.

    Boję się, że jest to objaw jakiejś choroby na podłożu psychicznym. Słyszałem o czymś takim jak borderline i po części objawy pasują do mnie.
    Pragnę też zmniejszyć swoje libido, nie chcę czuć pociągu seksualnego i moim pragnieniem (przed związaniem się z moją dziewczyną [pierwszą i może jedyną] miałem takie same odczucia i myślałem, że wszystko się zmieni mając dziewczynę, jak się okazuje, chyba jednak to coś tkwiące w mojej głowie jest silniejsze ode mnie) jest pozbycie się pociągu seksualnego!
    Wiem, że to brzmi nonsensownie lub nawet absurdalnie, ale tak, nie chcę sobie tym zawracać głowy, chciałbym się skupić na życiu wolnym od tego zagadnienia, na życiu w pojedynkę, a seksualność już teraz na nowo mnie męczy i odciąga od innych zajęć.
    Moje pytanie brzmi: czy jest jakakolwiek szansa na spowodowanie spadku pociągu seksualnego bez znacznych skutków ubocznych? Czytałem w Internecie o skutkach ubocznych chemicznej kastracji typu nudności, zawroty głowy, brak koncentracji, a nie mogę sobie na to pozwolić z racji wykonywanej z przyjemnością pracy. Podobnie z kastracją trwałą, musiałbym jeździć co tydzień po zastrzyk z testosteronem a nie mam takiej możliwości i chęci.
    Przepraszam za bardzo obszerny post, ale chodziło mi o dokładne rozrysowanie mojego problemu. W Internecie większość podobnych problemów komentowana jest jednoznacznie w rodzaju: "znajdź dziewczynę to ci przejdzie" a w moim przypadku związek i seks z dziewczyną wcale nie okazał się receptą na sukces, wręcz przeciwnie, umocnił mnie w przekonaniu, że chyba coś ze mną jest nie tak.
    Boję się o swoje zdrowie psychiczne i nie wiem, czy problem tkwi na podłożu seksualnym czy moja psychika jest ukształtowana w taki a nie inny sposób. Po tych dwóch latach samotności w dalszym ciągu odczuwam większy spokój wewnętrzny, ale boję się, co będzie za 10 lat, boję się, że pojawią się myśli samobójcze, albo że przez swój nierozsądek znowu uwikłam się w jakiś związek.
    Czy mój przypadek to jest jakaś depresja utajona czy nie wiem jak to nazwać? Nigdy nie miałem takiej depresji, jaką zna się z mediów, jestem człowiekiem spokojnym i cenię ciszę, co nie zmienia faktu, że lubię się śmiać i być radosnym, a w głębi duszy pragnę być sam przez strach o moją niedoskonałość i groźbę zranienia emocjonalnego kobiety.
    Opisuję to dość dokładnie bo jak już wcześniej wspominałem, w internecie jest sporo podobnych problemów, wszystkie opisane bardzo pobieznie i wszystkie odpowiedzi innych internautów w zasadzie nie odpowiadają na żadne kwestie. Z jednej strony czuję się dobrze w obecnej sytuacji (gdyby tylko nie ten pociąg seksualny, którego nie wiem jak się pozbyć) a z drugiej strony wiem, że prawdopodobnie bardzo mocno odstaję od reszty społeczeństwa, chociaż z pozoru po mnie tego nie widać i bardzo dobrze to przed innymi maskuję.
    Czasami jest mi przykro, że nie zdecydowałem się na założenie rodziny, zwłaszcza widząc szczęśliwe małżeństwa znajomych czasami im zazdroszczę, a chwilę potem dają się we znaki podejrzenia, że za kilka lat już tacy szczęśliwi nie będą, że wyjdą na jaw ich potencjalne zdrady i że u mnie byłoby podobnie. W młodości marzyłem o wspaniałej rodzinie, czwórce dzieci, domu, ogródku i poświęceniu się rodzinie ale były to tylko marzenia które potem rzeczywistość zminimalizowała a obecnie całkowicie usunęła.

    Będąc nastolatkiem nie byłem typem podrywacza i właściwie seksualność człowieka dość późno zacząłem odkrywać. Mój stan nie jest spowodowany jakimiś kompleksami czy to dotyczącymi wyglądu czy skąpych relacji damsko-męskich w okresie uczęszczania do liceum czy studiowania bo na dobrą sprawę nigdy nie miałem kompleksów związanych ze swoim wyglądem czy zachowaniem, jedyne co jest niszczycielskie to przeświadczenie o mojej niedoskonałości czy niedoskonałości i niewierności innych ludzi i czy może stąd wynika mój stan? W domu rodzinnym nie było przemocy ani alkoholu.

    Obecnie po pracy realizuję swoje zainteresowania, poza tym sporo czytam i gram w gry komputerowe, ostatnio dość sporo, jednak dają one sporo frajdy. Z jednej strony czuję, że poświęcenie zainteresowaniom jest czymś, co zawsze ceniłem i cieszę się z tego a z drugiej czuję, że mimo wszystko chyba na tle innych moje życie jest płytkie a i tak jest mi z tym dobrze.

    Jak już wspominałem wcześniej, nie wiem czy moja sytuacja wynika z jakiegoś zaburzenia psychicznego czy na podłożu seksualnym, ale bardzo prosiłbym o jakąś diagnozę, wskazanie na przyczyny czy skutki takiego stanu rzeczy, chciałbym się czegoś dowiedzieć o swojej psychice, bo zdaję sobie sprawę, że normalny nie jestem i w społeczeństwie nie ma miejsca na takich jak ja. Czy tego typu przypadki są dość powszechne czy jest to coś, co występuje rzadko? Czy wyeliminowanie swojego pociągu seksualnego - dla mnie już zupełnie zbędnego i niechcianego - jest osiągalne i możliwe? Jeżeli nawet nie wyeliminowanie, to chociaż zredukowanie? Wiem, że jest to ingerencja we własny organizm i zachwianie jednego czynnika będzie mieć pewnie konsekwencje na inne składniki organizmu, ale moja seksualność jest dla mnie po prostu zbędna a nawet przeszkadza mi w skupieniu uwagi na swoich zainteresowaniach, pasjach czy pracy. Do tej pory z nikim nie dzieliłem się swoimi obawami dotyczącymi mojej psychiki, ale zdecydowałem się na napisanie tego posta trochę z obawy że jeżeli jest to jakaś choroba, to może lepiej skontaktować się z kimś, kto będzie potrafił zdiagnozować co to konkretnie jest i co może być przyczyną.
    Raz na jakiś czas zdaję sobię sprawę, że może powinienem jednak zachowywać się inaczej i że może tracę życie żyjąc w jakimś totalnie aspołecznym rytmie? Czasami też myślę, czy terapia w jakiejkolwiek postaci byłaby zdolna zmienić moje myślenie o 180 stopni? Byłoby mi tylko szkoda zmarnowanych lat w samotności i zerwania związku z dziewczyną, z którą mogłem stworzyć związek małżeński.

    Pozdrawiam serdecznie,
    A.D.

  2. #2
    esca jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Jun 2013
    Postów
    3

    Boję się, że jest to objaw jakiejś choroby na podłożu psychicznym. Słyszałem o czymś takim jak borderline i po części objawy pasują do mnie.
    Pragnę też zmniejszyć swoje libido, nie chcę czuć pociągu seksualnego i moim pragnieniem (przed związaniem się z moją dziewczyną [pierwszą i może jedyną] miałem takie same odczucia i myślałem, że wszystko się zmieni mając dziewczynę, jak się okazuje, chyba jednak to coś tkwiące w mojej głowie jest silniejsze ode mnie) jest pozbycie się pociągu seksualnego!
    Wiem, że to brzmi nonsensownie lub nawet absurdalnie, ale tak, nie chcę sobie tym zawracać głowy, chciałbym się skupić na życiu wolnym od tego zagadnienia, na życiu w pojedynkę, a seksualność już teraz na nowo mnie męczy i odciąga od innych zajęć.
    Moje pytanie brzmi: czy jest jakakolwiek szansa na spowodowanie spadku pociągu seksualnego bez znacznych skutków ubocznych? Czytałem w Internecie o skutkach ubocznych chemicznej kastracji typu nudności, zawroty głowy, brak koncentracji, a nie mogę sobie na to pozwolić z racji wykonywanej z przyjemnością pracy. Podobnie z kastracją trwałą, musiałbym jeździć co tydzień po zastrzyk z testosteronem a nie mam takiej możliwości i chęci.
    Zabawne Jestem kobieta (pi razy drzwi Twój rocznik) i mam podobne odczucia. Z ta różnica, że moje libido spadło poniżej zera ( czynniki psychosomatyczne ). Próbowałam wielokrotnie być w związku ale się nie udawało. Podobnie jak Ty uważam, ze to nie dla mnie, ze się nie nadaje, ze jestem zbytnia egoistka. Co jednak możne być totalna bzdura tym bardziej, ze chętnych nie brakowało. A ja zawsze uciekałam i wycofywałam się, w obawie przed ...? Do tego potrzebuje dużo przestrzeni ( to akurat jest pewne) i ciągle siedzenie sobie na kolanach i patrzenie słodko w oczy mnie męczyło. Ostateczna decyzje o byciu sama podjęłam jakieś 4 lata temu. Czy dobrze mi z tym? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Sa "plusy dodatnie i plusy ujemne" , tej sytuacji.

    Nie masz racji, ze dla takich ludzi nie ma miejsca w społeczeństwie. Jest! ( powtarzam to sobie niemalże codziennie, bo inni starają się mnie przekonać, ze nie ma). Byłam z tym nawet u kilku specjalistów zasięgnąć opinii. Jeden mi powiedział, ze osoby tak zdrowo podchodzącej do życia to jeszcze w swej praktyce nie widział. I do póki mnie z tym stanem rzeczy jest dobrze to niech inni wrzuca na luz. Nic im do tego. No ale presja społeczna jest duza. Nikt nie chce odstawać od reszty. niemal każdy kto odstaje, jeśli jest slaby, zostaje zepchnięty na margines.

    PS. Zawsze mi się wydawało, ze facetom łatwiej jest poradzić sobie w sytuacji skoku libido:P. Wiec w czym problem?

    PS2. Tez gram w gry i czytam . Jakie preferujesz?

    PS3. Mnie się wydaje , ze głównym problemem jest brak zaufania do siebie samego. Nie jestem religijna ale ostatnio usłyszałam mądra wypowiedz. Poniżej interpretacja słynnego przysłowia.

    "Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego" mówi wyraźnie o tym, ze najpierw musimy siebie kochać, aby kochać innych. Jeśli się za coś piętnujemy i nie lubimy samych siebie, nie będziemy w stanie w sposób "zdrowy" obdarzać miłością innych.
    Ostatnio edytowane przez esca ; 06-07-2013 o 19:07

  3. #3
    PsychologBMW jest nieaktywny
    Specjalista Avatar PsychologBMW
    Zarejestrowany
    May 2013
    Skad
    Kraków
    Postów
    272

    Witam Pana,

    Czytając Pana wypowiedź odnoszę wrażenie, że bardzo potrzebuje Pan diagnozy, kwalifikacji która pozwoliłaby Panu odnaleźć się we własnych wątpliwościach. Niejednokrotnie tutaj na forum podkreślam, że diagnozę można postawić wyłącznie w bezpośrednim kontakcie. I, mimo iż pisze Pan dość szczegółowo i nasuwają mi się różne hipotezy dotyczące Pana funkcjonowania, to trudno w tym miejscu ryzykować i kategorycznie mówić o jakiejkolwiek diagnozie.

    Mówi Pan o depresji, zaburzeniach osobowości borderline o kłopotach seksualnych. Zapewne czytając różne źródła ma Pan dostęp do opisu objawów, jakie kwalifikują się na te konkretne zaburzenia (afektu czy osobowości) i być może nie jest to najlepsze wyjście, gdyż znajduje Pan u siebie od razu kilka zaburzeń, które diametralnie się od siebie różnią, czyli powstały z zupełnie innych powodów i inaczej się je leczy.

    Jedyne, co mogę w tej sytuacji Panu doradzić, to osobiste spotkanie z psychoterapeutą - jeśli oczywiście ma Pan w sobie otwartość i gotowość na taki rodzaj kontaktu. Z całą pewnością taka konsultacja pomogłaby Panu rozwiać wątpliwości, a co najważniejsze - poznać przyczynę tego, co się dzieje w Pana życiu psychicznym.

    Pozdrawiam,
    Barbara Michno-Wiecheć
    psycholog psychoterapeuta

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. WBC 2,7 czy to poważny problem
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 02-26-2013, 06:32
  2. Poważny problem z psychiką.
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 10-12-2011, 23:59
  3. Problem z czerwieniem się na twrzy , psychiką.
    Przez Marek1991 w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 08-28-2011, 08:44
  4. zdrowy styl życia
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum dietetyczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 12-28-2010, 11:00
  5. Poważny problem
    Przez truskawka5 w dziale Forum ginekologiczne
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 10-23-2010, 15:39

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243