Witam. Mężowi pod koniec listopada na biodrze zrobił się wielki, miękki ,,bąbel" . Po konsultacji z lekarzem pobrano mu z tego wydzielinę do badań, które wykazały, że znajdują się tam prątki gruźlicy (mąż będąc małym dzieckiem miał gruźlice kostno-stawową) Skierowano go na oddział gruźliczy, gdzie leży od 2 miesięcy i otrzymuje leki typowe dla gruźlicy płuc. Niestety nie przynoszą one żadnego efekty, ponieważ ropa nadal leci i zostaje odprowadzana przez sączek, który ma wsadzony w miejsce, z którego ona wylatuje. Gdyby nie to, znów utworzyłby się bąbel. Czy ktoś spotykał się z podobnym przypadkiem? Lekarze bezradnie rozkładają ręce i chcą go wypisać, bo twierdzą, że dalsze leczenie nie ma sensu ( przyjmuje on 9 różnych tabletek dziennie na gruźlice).
Za pomoc serdecznie dziękuję.