Nie wiem po co pisze..Może z chęci otrzymania jakiejś pomocy.. Nikomu o tym nie mówię, bo kiedyś wygadałam się pewnej osobie i uznała mnie za kretynkę, wariatkę, egoistkę itd... W gimnazjum byłam poniżana.. I zaczęłam mówić o rzeczach, które nie miały miejsca, a później uświadamiałam sobie iż to nie prawda..zaczęłam mieć też fobie prześladowczą. Odnosiłam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Zaczęłam wagarować bo dzieciaki zrobiły sobie ze mnie kozła ofiarnego..Wtedy zaczęłam myśleć o samobójstwie..Chciałam skoczyć z bloku, udusić się...
Nie chce mi się tego opisywać dokładnie, bo dużo tego. Przejdę do szkoły średniej.
Od początku za dobrze mi nie szło.. Zaczęłam się przejmować jedynkami, które dostawałam, nie dawałam rady.. Na semestr wychodziło mi 9 jedynek. Myślałam, że się załamie. Nigdy nie byłam w tak beznadziejnej sytuacji..Wybroniłam się do jednej jedynki z matematyki.. przez całe ferie się uczyłam.. Załamałam się.. Czułam, że nie dam rady..Kiedy była wywiadówka i mama przyniosła moje oceny a na nich widniały same dwóje i jedna jedynka...Postanowiłam podciąć sobie żyły..Nie udało mi się, bo scyzoryk był zbyt tępy..Gdy pytali co się mi stało w rękę mówiłam, że rozcięłam rękę o wystający w garażu gwóźdź.. Następne załamanie doznałam między świętami a sylwestrem..Wtedy jeszcze pokłóciłam się z mamą..Mówiła, że zniszczyłam jej święta..Zabolało mnie to dogłębnie i jeszcze te oceny bałam się, że nie zadam.. Wieczorem wzięłam z barku wódkę, wino i wszystkie tabletki jakie były w domu..I to się nie udało, bo wszystko zwymiotowałam...
Na koniec roku pierwszej klasy miałam tylko dwie dwójki a resztę 4 i 5...Przez wakacje się wyciszyłam i uspokoiłam..Ale nowy rok szkolny spowodował, że zaczęłam się baaardzo denerwować..Trzaskałam drzwiami, krzyczałam, kłóciłam się z bratem jeszcze bardziej niż zwykle.. Zrobiłam się agresywna w stosunku do rówieśników...(w technikum nikt mi nie dokucza)Gdy ktoś mnie zdenerwował niewinnym żarcikiem ja wpadałam we wściekłość.. Teraz mija tydz. kiedy jestem spokojna a 2 kiedy jestem zadowolona..Ale to zaczyna mijać..Znowu powracają myśli samo okaleczania, samobójstwa..Doszło teraz coś nowego..Nie lubię przebywać gdzie jest duża ilość osób..i dziwnie reaguję na bardzo głośne dźwięki..Gdy słyszę głośną muzykę mam ochotę jednocześnie płakać, śmiać się, krzyczeć...A i jestem jeszcze zła gdy komuś sie dzieje krzywda a nie mnie.. ostatnio nabrałam ochoty na wpadanie pod samochód, kusi mnie aby wyjść.. parę razy chciałam, ale szłam zazwyczaj z kimś i mnie zatrzymywał..
Lubię przebywać sama..w odosobnieniu choć czasem miewam ochotę się powygłupiać..
ostatnio potrafię przewidzieć co się stanie...czuję w głębi taki dziwny ucisk i przychodzi mi do głowy dziwna myśl..np. wracał ode mnie dość późno chłopak do domu mówiłam mu aby jechał wolno, nie z troski,ale poczułam właśnie ten uciski i przyszło mi to do głowy.. po 15 min otrzymuję id niego sms że dostał mandat za szybką jazdę...albo jechałam autobusem do domu.Poczułam to dziwne uczucie, że zdarzy się jakiś wypadek..Jadąc ul. Warszawską zobaczyłam na lawecie rozbity samochód..pomyślałam że to przypadek, kiedy wysiadłam z autobusu udałam się do cioci, zadzwoniła do niej moja mama i powiedziała, że jakiś facet zarysował jej auto kiedy wyprzedzał i kiedy się rozłączyła usłyszałyśmy z ciociami, trzask. W żywopłot sąsiada wjechał samochód rozbijając cały przód... Dziś też miałam to samo uczucie..Że stanie się komuś jakaś krzywda.. Jak na razie nie zapeszając i nie prowokując losu nic się nie stało, choć mój tata jeszcze nie wrócił do domu..

Czekam na szybką odpowiedź bo nie wiem czy będzie mi się chciało, żyć..